piątek, 11 maja 2018

dekoracja przydomowego podwórka


Po  długo utrzymującej się suszy wreszcie popadało konkretnie. Może trochę za gwałtownie z kulkami drobnego gradu. Właśnie parę godzin wcześniej  posadziłam z rozsady kalafiory i brokuły. Teraz martwię się czy przetrzymały tą obfitą ulewę z nieba. Przyroda spragniona deszczu odżyła i w niedługim czasie będą widoczne skutki nawodnionej ziemi. Z tego powodu bardzo ucieszyłam się, ponieważ do tej pory musiałam każdą roślinkę podlać  konewką. Jak wiadomo noszenie wody trochę męczy. Dzisiaj mają nam przywieźć kilkadziesiąt tui, które mąż wsadzi przed domem. Mieszkamy w pobliżu ruchliwej ulicy i chcemy choć troszkę wyciszyć ten szum.  Prawie w każdym domostwie rosną tuje uformowane jako żywopłot. Ludzie odgradzają się nimi od sąsiadów. My także to robimy. Po południu przyjechał nasz zaprzyjaźniony pan Franciszek z pobliskiej szkółki ogrodniczej z zamówionymi przez nas drzewkami. Korzystając z jego wiedzy  podpytałam się jakie roślinki mogę wsadzić na skarpę. Otrzymałam cenne porady i spis odpowiednich roślin. Na koniec zaprosiliśmy go na kawę. Z chęcią skorzystał z zaproszenia. Szybciutko postawiłam wodę na kawę i wyjęłam moje ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie Witam Ciastka na dzień dobry. Właśnie dzieci zjadły inne łakocie i tylko one mi zostały. Kamil rozmawiał z Frankiem jak przyjaciel. Widocznie polubili się. Ja wtrąciłam się ze swoimi pytaniami na temat ogrodnictwa i otrzymałam wyczerpującą  informację. Umówiliśmy się, że dowiezie nam jeszcze dodatkowe roślinki na  zagospodarowanie skarpy.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz