Po długo utrzymującej
się suszy wreszcie popadało konkretnie. Może trochę za gwałtownie z kulkami
drobnego gradu. Właśnie parę godzin wcześniej
posadziłam z rozsady kalafiory i brokuły. Teraz martwię się czy
przetrzymały tą obfitą ulewę z nieba. Przyroda spragniona deszczu odżyła i w
niedługim czasie będą widoczne skutki nawodnionej ziemi. Z tego powodu bardzo
ucieszyłam się, ponieważ do tej pory musiałam każdą roślinkę podlać konewką. Jak wiadomo noszenie wody trochę
męczy. Dzisiaj mają nam przywieźć kilkadziesiąt tui, które mąż wsadzi przed
domem. Mieszkamy w pobliżu ruchliwej ulicy i chcemy choć troszkę wyciszyć ten
szum. Prawie w każdym domostwie rosną
tuje uformowane jako żywopłot. Ludzie odgradzają się nimi od sąsiadów. My także
to robimy. Po południu przyjechał nasz zaprzyjaźniony pan Franciszek z
pobliskiej szkółki ogrodniczej z zamówionymi przez nas drzewkami. Korzystając z
jego wiedzy podpytałam się jakie
roślinki mogę wsadzić na skarpę. Otrzymałam cenne porady i spis odpowiednich
roślin. Na koniec zaprosiliśmy go na kawę. Z chęcią skorzystał z zaproszenia.
Szybciutko postawiłam wodę na kawę i wyjęłam moje ulubione ciasteczka Dr.
Gerarda o nazwie Witam Ciastka na dzień dobry. Właśnie dzieci zjadły inne
łakocie i tylko one mi zostały. Kamil rozmawiał z Frankiem jak przyjaciel.
Widocznie polubili się. Ja wtrąciłam się ze swoimi pytaniami na temat
ogrodnictwa i otrzymałam wyczerpującą
informację. Umówiliśmy się, że dowiezie nam jeszcze dodatkowe roślinki
na zagospodarowanie skarpy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz