Spacer w majowym słońcu
Tak to wszystko zaczęło się niewinnie i bez większych
planów, Krysia która w weekend majowy gościła w naszym domu, po zjedzonym
śniadaniu oraz kończąc drugą kawę postanowiliśmy podjąć jakąś
decyzję aby nie zanudzać się w domu. Pręcy torcik od Dr Gerarda, podany przez
Kasię oraz inne słodycze tej firmy pomogły podnieść nam już dosyć ciężkie
pupcie od stołu. Miasteczko nasze było pełne słońca i uśmiechniętych
przechodniów którzy spacerowali bez zamierzonego celu, korzystając z majowego
słońca , śpiewu ptaków, soczystej i pachnącej zieleni. Spacerując tu i tam
trafiliśmy na punkt z lodami, stoliki pod parasolami, gwarno i wesoło z trudem
znaleźliśmy miejsce aby usiąść. Dość wysoka temperatura dawała się we znak. Za
pomysłem, Kasi poszliśmy wszyscy w pobliskim parku było cudownie, rozłożyste
kasztany, stare buki zacieniały to miejsce tworząc wspaniały klimat. Większość
gości zajmujących ławeczki to starsi mieszkańcy tego miasteczka, którzy
dokarmiali ptaki, obserwując skaczące wiewiórki, komentując ich akrobatyczne
wyczyny. Zosia z mężem, którzy pokazali się nagle jak z pod ziemi poprosili
abyśmy wstąpili chociaż na chwilę, więc skorzystaliśmy z tego zaproszenia. Stuł
mieli na podwórku więc chętnie tutaj usiedliśmy, zimne lody chłodziły nasze
rozgrzane ciało, resztę popołudnia spędziliśmy pośród śmiechów i humorów
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz