Od
dziecka jestem smakoszem orzechów, orzeszków, fistaszków. Słonych, słodkich, na
ostro, w chrupiącej skorupce, albo po prostu łuskanych. Ostatnio na jednej z
imprez mój świat legł w gruzach. Przy kawie i słodkiej przekąsce od „dr Gerard”
jedna z ciotek wypaliła, czy wiecie, że nie wszystkie orzechy to orzechy? Po drugie
czy jest wam wiadomo, że kasztany i żołędzie są orzechami? Przecierałem oczy z
niedowierzaniem, o czym ona plecie? Niejadalne żołędzie są orzechami? Nie miałem
już czasu przysłuchiwać się dalszej rozmowie musiałem wyjść z psem na spacer, wziąłem
ze sobą ciastka Listki z cukrem i polewą. Cały czas siedziało mi w głowie, co
jest orzechem. Pod wieczór, gdy byłem już w domu włączyłem komputer i
sprawdzałem w necie. Faktycznie według biologów do orzechów zalicza się:
orzechy laskowe, kasztany jadalne i żołędzie, (których nie możemy jeść). W dalszej
części artykułu przeczytałem o bardziej egzotycznych orzechach: cashew
(nerkowce), macadamia, pekan. Także o orzechach z szyszek: piniowe, pistacjowe,
cedrowe.
No tak a co z
popularnymi orzechami włoskimi, kokosowymi, ziemnymi? Biolodzy zaliczają je do
roślin pestkowych lub strączkowych. W głowie się nie mieści! Czy jestem
smakoszem orzechów czy strączków (jak fasola czy groch)? Jak tu żyć? Przerzucę
się chyba na słodycze „dr Gerard”, będę wiedział, co jem i z czego to jest
zrobione. A lody tylko śmietankowe lub owocowe. Jedno, co mi się wyjaśniło, to fakt
pieczonych kasztanów. Myślałem, że to zwykła ściema, teraz myślę, że jeżeli to
orzech to może byś smaczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz