Witam.
Kolejny dzień długiego weekendu majowego z moimi przyjaciółmi. W tym dniu dowodzenie
przejęłam ja. Zapakowałam mnóstwo słodyczy ,,Dr Gerard”, i wyszłam przed dom.
Tam już wszyscy czekali. Powiedziałam tonem rozkazującym, do samochodów!, i za
mną. W duchu śmiałam się jak dziecko. Mąż patrzył na mnie podejrzliwie. A ja
zabrałam swoich znajomych, po prostu do kina na nowy film. Nikt go jeszcze nie
oglądał. Komedia Polska, super film, kupę śmiechu. Podczas filmu, przekazywałam
im po ciasteczku, czyli Artur krakersy solone. Oglądając jedli, i jedli. Po
filmie były osłodzeni po uszy. Ja się śmiałam. Następnie zabrałam ich do muzeum.
Dziś otwarte były podziemia mojego miasta, i to za darmo. Super sprawa. Okazało
się, że nikt z nich tam nie był. Kolejna super niespodzianka. Potem zaprosiłam
ich na obiad do mojej cioci. Ona ma duży dom, i wcześniej z nią się umówiłam, że
wpadniemy z przyjaciółmi na obiad. Ciocia wszystkich znała, i oczywiście bardzo
lubiła. Kiedy zatrzymaliśmy się pod domem cioci, wszyscy byli zachwyceni.
Ciocia promieniała, a na stole poustawiane były talerze z tonami jedzenia, i
oczywiście ze słodyczami ,,Dr Gerard”. Czego tam nie było. Ja od razu sięgnęłam
po ciasteczka Pryncypałki, i Draże. Były pyszne. Obiad udał się wspaniale.
Siedzieliśmy u cioci do wieczora. Potem każdy pojechał do siebie, by w końcu odpocząć,
w tym długim weekendzie majowym. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz