Witam. Po urodzinach
mojej chrześnicy, przyszedł upragniony majowy weekend. Nakupiłam, jak nie
mądra, tony słodyczy ,,Dr Gerard”, czyli ciastek Listków z cukrem i polewą oraz
Draży. Wiedziałam, że one mi się przydadzą. Nie wiedziałam jeszcze, na jaką
okoliczność, ale się przydadzą. Długo nie musiały czekać. Wraz z rodziną
zostałam zaproszona na ognisko. Pogoda miała być ok. ale, jak to z pogodą bywa,
bywa figlarna. Ale nie tym razem. Ognisko paliło się, piosenki z telefonu
leciały. Kiełbaski na patyczkach się piekły, a ja z koleżankami popijałam
gorącą kawkę, i zajadałyśmy się pysznymi ciasteczkami Listkami z cukrem i
polewą ,,Dr Gerard”. Miałyśmy okazję poplotkować na różne tematy. Słoneczko
świeciło, panowie nam nie przeszkadzali. Kiedy wszyscy byliśmy już najedzeni po
uszy, postanowiliśmy ten miły dzień zakończyć w mieszkaniu. Jedna z koleżanek
od razu zaproponował, że spotkanie odbędzie się u niej. Nie było sprawy. Miała
największy salon, z wielkim stołem. A stół przyda nam się nie tylko do ustawienia
patery ze słodyczami ,,Dy Gerard”, na której znajdą się Draże oraz Artur
krakersy solone. Stół przyda nam się do gier planszowych, lub karcianych. Dobre
winko, albo piwko, lub pyszna woda z cytryną, i miodem, i mięta. I będzie zabawa
na sto fajerek. I tak też było. Graliśmy do północy. I planowaliśmy, co
będziemy robić kolejnego dnia majowego weekendu. A, plany były. Z uśmiechem na
twarzy zasnęłam. A rano. Co było dalej?, Opiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz