czwartek, 9 maja 2019

udana majówka


W ten długi wiosenny weekend wyjechaliśmy całą rodziną za granicę. Dokładniej do mojej siostry Marysi, która na stałe mieszka w Czechach. Dzieci Monika i Karol nie mogli się doczekać. Kupiłam skromne upominki dla siostrzeńców oraz dla siostry. Mąż Mirek był kierowcą, Ja chciałam go wymienić, ale twierdził, że nie trzeba. Robiliśmy trzy razy postoje na odpoczynek. Marysia z rodziną mieszkają w miejscowości uzdrowiskowej. Wokoło jest dużo drzew i niedaleko płynie większa rzeka. Szczęśliwie bez komplikacji zajechaliśmy na miejsce. Gospodarze już na nas czekali. Przywitaliśmy się ze wszystkimi i daliśmy podarunki. Marysia poczęstowała nas obiadem. Po posiłku Mirek poszedł na krótką drzemkę. Przy piciu kawy  przypomniałam sobie o spakowanych w pośpiechu kilku paczek smacznych ciasteczek produkcji Dr. Gerarda. Pobiegłam do torby i zaraz je przyniosłam. Siostra pokroiła ciasto z bitą śmietaną i obok ułożyła moje  ciasteczka. Przy takich rarytasach długo siedzieliśmy. Dzieci rozmawiały w pokoju. Siostra na talerzyku zaniosła im ciastka. Następnego dnia wspólnie wyruszyliśmy zwiedzać Czechy. Marysia wraz z mężem wcześniej zaplanowali ciekawe miejsca. Dzieci trochę marudziły, ale to było do przewidzenia. Do auta spakowaliśmy prowiant oraz picie.  Po drodze kupowaliśmy lody, które bardzo nam smakowały. Cały pobyt spędzaliśmy na zwiedzaniu, oglądaniu i spacerze. Wieczorami przyjeżdżaliśmy do domu. Nawet Marysia z mężem pierwszy raz byli w niektórych miejscach. W niedzielę przed południem pożegnaliśmy gospodarzy i zaprosiliśmy do Polski. W wakacje planują przyjechać na tydzień do rodziców i przy okazji wstąpią do nas. W powrotnej drodze było dużo ruchu na trasie. Widocznie ludzie wracali z tak zwanej majówki.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz