poniedziałek, 16 stycznia 2017

Zimowy urlop.

Witam serdecznie, kończy mi się urlop. Od końca lata go planowałem. Wiedziałem gdzie wyjedziemy, co będziemy robić. Jesienią zadbaliśmy o sprzęt. To pierwszy zimowy wyjazd, więc musieliśmy wszystko kupić, narty, kombinezony, buty, kaski, czapki, gogle itd. W końcu nadszedł pierwszy dzień urlopu, w harmonogramie miałem zaznaczone, że jest to dzień pakowania się. Wstałem rano, gdy budzik zadzwonił. Szybko się wyszykowałem i poszedłem po bułki do sklepu. Żonka uszykowała śniadanie i słodką przekąskę dr Gerard, tym razem były to „Zwierzaki maślane”. Pora wstawać, wołała z kuchni Mama. Tomek wyszedł z pokoju z zamkniętymi oczami a Tosia coś się kręciła w łóżku. Poszedłem zobaczyć, co się dzieje, ponieważ to do niej nie podobne, zawsze wstaje najszybciej z nas. Usiadłem na jej tapczanie pogłaskałem po głowie, gdy się do mnie obróciła zobaczyłem jej twarz całą w krostkach. Ospa. Plany urlopowe legły w gruzach. Do lekarza wysłałem ślubną. Pode mną ugięły się kolana. Tyle planowania tyle obmyślania, tyle wydatków i co teraz. Pediatra potwierdził nasze przypuszczenia. Tosia ma ospę. Usiadłem i prawie się popłakałem. Tomek przyniósł mi ciastka kruche, na poprawę samopoczucia. Troszeczkę się uspokoiłem. Ale co tu robić? Za oknem sypie śnieg, mróz gryzie w buzie, a moja córka ma zakaz wychodzenia z domu. Co teraz będziemy robić? Biedny Tomek, przez chorobę siostry nie pojedzie na narty do Zakopanego. Nie mogłem zebrać myśli. Żona wpadła na pomysł, byśmy zrobili w kuchni warsztaty kulinarne. Wyszukała w Internecie ciekawych tematów do opracowania, np. Czy czekolada jest zdrowa? Jak produkuje się draże w czekoladzie? Itd. Gdy opracujemy teorię to wpuści nas do kuchni. Tam przygotujemy coś słodkiego na koniec tygodnia.

Trzymajcie za nas kciuki. Pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz