W dzień wyjazdu nad jezioro pod domek jako pierwszy wstał
pan Witold i zaraz po wstaniu z łóżka podszedł do okna. Tu uniósł roletę
zasłaniającą go na porę nocną. Pomimo, że była to jeszcze godzina wcześnie
ranna to przez szybę zalały go promyki słońca. Pomyślał on sobie no to
rzeczywiście pogodynka się nie myliła i mamy wyśmienitą pogodę na ten
weekendowy wypad nad jezioro. Następną rzeczą jaką zrobił pan Witold to było
udanie się do łazienki w celu odświeżenia. Tu mrucząc pod nosem swoją ulubioną
melodię, ogolił się wziął prysznic i
teraz udał się do kuchni aby przygotować śniadanie. Pan Witold lubił w sobotni
poranek przygotowywać posiłek, bo był zdania, że w ten dzień jego żona może
pospać sobie trochę dłużej. Po dwudziestu minutach po mieszkaniu zaczął rozchodzić
się smakowity zapach co obudziło domowników bo to był już najwyższy czas aby
wszyscy zasiedli do stołu. Ich córka trochę się ociągała z wstaniem z łóżka ale
gdy tylko przypomniała jej pani Krystyna, że to przecież dzisiaj jadą pod domek
to od razu wstała i szybkim krokiem udała się do łazienki aby się odświeżyć.
Śniadanie było sute, a na jego dopełnienie teraz pani Krystyna zaserwowała
takie rarytasy jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcik od ich
zdaniem najlepszego producenta tych smakowitości jakim jest ich wytwórca Dr
Gerard.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz