wtorek, 12 czerwca 2018

Wyjazd nad jezioro cz.4


W dzień wyjazdu nad jezioro pod domek jako pierwszy wstał pan Witold i zaraz po wstaniu z łóżka podszedł do okna. Tu uniósł roletę zasłaniającą go na porę nocną. Pomimo, że była to jeszcze godzina wcześnie ranna to przez szybę zalały go promyki słońca. Pomyślał on sobie no to rzeczywiście pogodynka się nie myliła i mamy wyśmienitą pogodę na ten weekendowy wypad nad jezioro. Następną rzeczą jaką zrobił pan Witold to było udanie się do łazienki w celu odświeżenia. Tu mrucząc pod nosem swoją ulubioną melodię, ogolił  się wziął prysznic i teraz udał się do kuchni aby przygotować śniadanie. Pan Witold lubił w sobotni poranek przygotowywać posiłek, bo był zdania, że w ten dzień jego żona może pospać sobie trochę dłużej. Po dwudziestu minutach po mieszkaniu zaczął rozchodzić się smakowity zapach co obudziło domowników bo to był już najwyższy czas aby wszyscy zasiedli do stołu. Ich córka trochę się ociągała z wstaniem z łóżka ale gdy tylko przypomniała jej pani Krystyna, że to przecież dzisiaj jadą pod domek to od razu wstała i szybkim krokiem udała się do łazienki aby się odświeżyć. Śniadanie było sute, a na jego dopełnienie teraz pani Krystyna zaserwowała takie rarytasy jak witam ciastko na dzień dobry oraz pryncytorcik od ich zdaniem najlepszego producenta tych smakowitości jakim jest ich wytwórca Dr Gerard.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz