I tak nadeszła sobota, czyli ten dzień kiedy to państwo
Kowalscy zaplanowali swój wyjazd na działkę ogrodową w celu przygotowania jej
do tegorocznego sezonu. Pogodę oczywiście, że na ten dzień obydwoje
prześledzili w pogodynce w komputerze i jak wynikało z informacji jakie z niej
uzyskali to na ten dzień zapowiadała się bardzo ładna co było dla nich bardzo
dobrą wiadomością. Pomimo, że sobota to dzień wolny dla nich od pracy zawodowej
to jednak pani Krystyna i tak nastawiła budzenie w budziku na wczesną porę. I
tak się rzeczywiście stało o żądanej godzinie rozległ się brzęk budzika i pani
Krystyna przesunęła dźwignię w nim na wyłączenie funkcji brzęku jeszcze trochę
jak to się mówi się powyciągała i wstała z łóżka. Podeszła do okna i uniosła
rolety opuszczone na porę nocną. Na dworze jak wynikało z jej obserwacji
zrobionej przez szybę okna wynikało iż rzeczywiście pogodynka się nie myliła i
była ładna pogoda. Następnie udała się do łazienki gdzie się odświeżyła i po
jakimś czasie pełna werwy przyrządzała śniadanie. Nie omieszkała też napełnić
półmisek, który stał na stole na powrót takimi rarytasami jak Pryncypałki oraz
andruty od jej zdaniem najlepszego producenta tych słodkości jakim jest ich
wytwórca Dr Gerard i powróciła do dalszej pracy przy przyrządzaniu śniadania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz