Witam.
Jest cudnie. Mamy maj, i słodycze ,,Dr Gerard”. Mówię o Drażach, oraz słonych
przekąskach. Po prostu żyć nie umierać. I na dodatek czeka mnie wycieczka,
którą sama muszę zorganizować. Niby nic, kilka telefon, kilka rezerwacji, i
sprawa załatwiona. Ale, jest zawsze jakieś ale. Najważniejsze osoby na
wycieczce, to uczestnicy. I z tym, mam problem. Obdzwoniłam do kilkudziesięciu
osób, i nikt nie mógł mi odpowiedzieć w stu procentach, że pojedzie. Nie
wiedziałam, co mam robić. Plan wycieczki jest. Podjadam ciastka Listki z cukrem
i polewą oraz Pryncypałki ,,Dr Gerard”, i zastanawiam się, jak mogę zachęcić
osoby do tej wycieczki. Pomyślałam o jakimś sponsoringu, i upominkach dla
uczestników wycieczki. Z jednego sklepu udało mi się otrzymać słodycze, które
przeznaczyłam na drogę uczestnikom. Oczywiście wybrałam słodycze firmy ,,Dr
Gerard”. Postanowiłam, że będę reklamować wycieczkę, i podróż z doktorem. Fajny
chwyt reklamowy. Sama uśmiechnęłam się pod nosem. Ustaliłam datę majową. I
kolejnego dnia, jeszcze raz zadzwoniłam do ludzi, z informacją, ze jedzie z
nami doktor. Zainteresowanie było ogromne. W kilka godzin, nazbierałam chętnych
na cały bus. Poprosiłam o wpłacanie zaliczek. I tak też się stało. Kilka dni
przed wycieczką, miałam wszystko gotowe. Osoby poinformowane o godzinie
wyjazdu. Wszystko opłacone, a mój
tajemniczy doktor zapakowany. Nie mogłam doczekać się, dnia, w którym odbędzie
się wycieczka. Noc przed, miałam nieprzespaną. Co było dalej, opiszę w kolejnym
poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz