Rozpoczęłam
miesiąc maj rozwieszając flagę biało-czerwoną. Jak każdy Polak powinien
wiedzieć, że od paru lat obchodzimy drugiego maja święto flagi. Na prywatnych
posesjach coraz częściej spotkamy powiewającą flagę. Maj kojarzy mi się z
grillowaniem, wycieczkami rowerowymi oraz spacerem na świeżym powietrzu. Co roku urządzamy pierwsze grillowanie z okazji imienin mojego męża Floriana. Wtedy sezon na
grilowanie oficjalnie zostaje otwarty. Florian jest patronem strażaków i jak
legenda mówi opiekunem Krakowa. Mąż jest kierowcą autobusów. Oprucz tego należy
do ochotniczej straży miejskiej. Dlatego obchodzi podwójne święto. W tym roku
plany ze względu na pogodę zostały zmienione.
W sobotę po południu goście wstawili się w komplecie. Zamiast kiełbas
grilowanych zrobiłam na gorące danie flaczki. Dwa rodzaje sałatek porowa i z
kapustą pekińską z kurczakiem duszonym. Oczywiście nie mogło zabraknąć ciasta.
Upiekłam sernik, murzynek, miodownik. Między nimi na paterze poukładałam moje
ulubione ciasteczka produkcji Dr. Gerarda. Nie wytrzymałam i od razu parę
łakoci pochłonęłam. To jest silniejsze od mojej woli. Zresztą tak smacznych
wyrobom trudno się oprzeć. Moja córka Kasia bawiła się z kuzynkami. Natomiast
siostra pomagała mi przy roznoszeniu potraw. Wszyscy mieszkamy na wsi, więc
rozmowy toczyły się wokół gospodarstwa, Z deszczu każdy był zadowolony, bo było
bardzo sucho. Wyjątkowo nasi goście byli w dobrych nastrojach i nie poruszali
polityki. W tym temacie są różne poglądy i dochodzi czasami do kłótni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz