Chyba każdy w swoim życiu przyżywa co najmniej jeden dzień
pechowy. W moim życiu miałam ich już kilka, ale ten dzień mnie zaskoczył. Zapowiadała się bardzo
przyjemna sobota z przyjazdem dwójki dorosłych dzieci. Cieszyłam się, ponieważ
jesteśmy rzadko razem. Już w piątek kupiłam moje ulubione pryncytorciki i Mafijne
Choco produkcji Dr. Gerarda. Na obiad zrobiłam roladki w sosie grzybowym i
ziemniaki. Od samego rana krzątałam się w kuchni, żeby przyrządzić dla nich
ulubioną potrawę. Wcześniej przyjechał syn Marcinek, a przed południem córka
Joasia. Po przywitaniu pobiegła na piętro do Marcinka. Po Pół godzinie
usłyszałam kłótnie i podniesione głosy. Zaskoczyło mnie bardzo zachowanie
młodzieży. Poszłam ich pogodzić i dowiedzieć się o co całe zamieszanie. To był
mój bardzo błędny krok. Niech sami rozwiązują swoje problemy. Córka zarzuciła
mi, że trzymam stronę Marcina i na nią krzyczę. Tłumaczyłam jej jak tylko mogłam,
że to błędne rozumowanie i pochopnie mnie oskarża. W końcu zabrała swoje rzeczy
i z powrotem pojechała na stancje. Nie zwracając uwagi jak ja się będę czuła po
tym incydencie. Podałam domownikom spóźniony obiad, a sama tylko wypiłam
szklankę kompotu. Zastanawiam się dlaczego dochodzi do sporów między rodzeństwem.
Radość szybko zamieniła się w smutek i żal. Długo nie mogłam dojść do siebie po
tym zdarzeniu. Mąż zupełnie nie zwracał uwagi na słowne potyczki. Natomiast wspaniałomyślnie
zaparzył kawę i wyłożył ciasteczka na talerzyk. Kawa na moje nerwy nie wpłynęła
najlepiej. Natomiast smakołyki Dr. Gerarda pozwoliły na chwilę zapomnienia od
rodzinnych nieporozumień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz