niedziela, 15 stycznia 2017

ciasteczka Dr. Gerarda na dobre i złe chwile



Chyba każdy w swoim życiu przyżywa co najmniej jeden dzień pechowy. W moim życiu miałam ich już kilka, ale ten  dzień mnie zaskoczył. Zapowiadała się bardzo przyjemna sobota z przyjazdem dwójki dorosłych dzieci. Cieszyłam się, ponieważ jesteśmy rzadko razem. Już w piątek kupiłam moje ulubione pryncytorciki i Mafijne Choco produkcji Dr. Gerarda. Na obiad zrobiłam roladki w sosie grzybowym i ziemniaki. Od samego rana krzątałam się w kuchni, żeby przyrządzić dla nich ulubioną potrawę. Wcześniej przyjechał syn Marcinek, a przed południem córka Joasia. Po przywitaniu pobiegła na piętro do Marcinka. Po Pół godzinie usłyszałam kłótnie i podniesione głosy. Zaskoczyło mnie bardzo zachowanie młodzieży. Poszłam ich pogodzić i dowiedzieć się o co całe zamieszanie. To był mój bardzo błędny krok. Niech sami rozwiązują swoje problemy. Córka zarzuciła mi, że trzymam stronę Marcina i na nią krzyczę. Tłumaczyłam jej jak tylko mogłam, że to błędne rozumowanie i pochopnie mnie oskarża. W końcu zabrała swoje rzeczy i z powrotem pojechała na stancje. Nie zwracając uwagi jak ja się będę czuła po tym incydencie. Podałam domownikom spóźniony obiad, a sama tylko wypiłam szklankę kompotu. Zastanawiam się dlaczego dochodzi do sporów między rodzeństwem. Radość szybko zamieniła się w smutek i żal. Długo nie mogłam dojść do siebie po tym zdarzeniu. Mąż zupełnie nie zwracał uwagi na słowne potyczki. Natomiast wspaniałomyślnie zaparzył kawę i wyłożył ciasteczka na talerzyk. Kawa na moje nerwy nie wpłynęła najlepiej. Natomiast smakołyki Dr. Gerarda pozwoliły na chwilę zapomnienia od rodzinnych nieporozumień.         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz