poniedziałek, 16 stycznia 2017

„Karnawał 2017 i Dr Gerard.”


Na styczniowy sobotni wieczór umówiliśmy się ze znajomymi na karnawałową domówkę. Jeszcze przed imprezą spotkaliśmy się, aby omówić menu i aperitif w miejsce ciasta postawiliśmy na gotowe słodycze i to wyłącznie Dr Gerarda. Ma on bardzo szeroki wachlarz słodkich wyrobów i to jakich wybornych! A na dodatek świeżych, jakby dopiero spod igły wyszły. Ale najlepiej skosztować samemu, przecież są gusta i guściki, a ponoć o gustach się nie dyskutuje. Polecam więc przekonać się na własnej skórze, a raczej podniebieniu. Zakupiliśmy więc PRYNCYTORCIKI, MAFIJNE CHOCO, ZWIERZAKI MAŚLANE i „kultowe wśród amatorów słodkości wafelki” PRYNCYPAŁKI.

Mało prawdopodobne, że braknie słodkości, mimo to postanowiliśmy jeszcze zrobić jakiś deser z DESEROTEKI Dr Gerarda. Los padł na „Deser z BISZKOPTÓW – lekki i świeży z PAŁECZEK MORELOWO ŚMIETANKOWYCH”. W sobotę trochę wcześniej pojechaliśmy do znajomych, bo to u nich mieliśmy karnawałować. Wspólnie przystąpiliśmy do przygotowań sałatek, koreczków, zakąsek i rzecz jasna deseru, którego wytypowaliśmy na sobotnią imprezę. Przygotowania wszystkich specjałów, z pozoru prostych i łatwych, zajęły sporą część popołudnia, ale jaką przyjemnością było popatrzeć na coś, co się samemu zrobiło, a nie jedynie kupiło. O jedzeniu już nie wspomnę, wtedy to jest dopiero rozkosz. Zajadaliśmy się pysznościami wystawionymi na stole, jednak największe wzięcie miały DESER z DESEROTEKI i słodkości Dr Gerarda. Imprezowaliśmy, rozmawialiśmy, tańczyliśmy, a nawet obejrzeliśmy fajną komedię. Balowaliśmy do samej północy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz