Pączki
czy chruściki.
Smaki dzieciństwa.
Pamiętam jak często kiedy wracałam ze szkoły to już na korytarzu
rozchodził się zapach pieczonych pączków. Sama słodycz. To
kochana babcia dla wnuków szykowała ten przysmak. Nie zdążyła
jeszcze ich dobrze posypać cukrem pudrem a one same znikały z
talerza. Uwielbiam gorące świeże pączki. W sobotę kiedy weszłam
do korytarza z zakupów poczułam ten kuszący zapach i smak od razu
przypomniało mi się dzieciństwo. Ktoś z sąsiadów narobił mi
ochoty na pączki. Znalazłam stary zeszyt i się w niego zaczytałam.
Faworki, obwarzanki i moje pączki. Taki wybór. Postanowiłam
przejrzeć stronę DESEROTEKI dr Gerarda i tam poszukać
przepisu bo obiecałam sobie, że nie skuszę się tak szybko na
ciasta. Niestety nie znalazłam na pączki ale jest tam ciekawy
przepis na zawijasy drożdżowe z drażetkami MALTIKEKS. Warto
wypróbować w tym sezonie. W babcinym zeszycie znalazłam szybki
przepis na pączki twarogowe trochę bardziej zdrowe.
Składniki:
2 szklanki mąki,
50 dag twarogu,
3 jajka,
3 łyżki cukru,
2 łyżeczki proszku
do pieczenia,
szczypta soli i
zapach,
tłu7szcz do
smażenia.
Wykonanie:
Twaróg mielimy w
maszynce i dodajemy wszystkie składniki, dokładnie mieszamy.
Najlepiej wilgotnymi rękoma tworzymy kulki następnie wkładamy do
mocno rozgrzanego tłuszczu w garnku. Zrumienić z obu stron. Wyjąć
na chwilę na ręcznik papierowy aby tłuszcz ociekł. Posypać
cukrem pudrem lub zrobić lukier. Pychota, szybkie a zarazem
przepyszne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz