Każde dziecko czeka z niecierpliwością na ferie zimowe. Dwójka
moich maluchów Karolek osiem lat i Grzesiu dziesięć lat też bardzo cieszą się z
odpoczynku. Długo zastanawiałam się jak będą spędzać wolny czas. Zapisałam ich
na bezpłatne zajęcia organizowane przez szkołę. Niestety byli dwa razy i nie
chcą chodzić. Z tego powodu razem z mężem zmartwiliśmy się, ponieważ nie
zostawimy maluchów w domu bez opieki. Chcieli jechać do swoich kuzynów, którzy
w tym czasie też mają ferie. Nie chciałam nikomu podrzucać dzieci, ale
zastanawiałam się nad parodniowym urlopem. Zadzwoniłam do siostry Kasi czy
możemy przyjechać. Jej chłopcy też się nudzą w domu i będą mieli towarzystwo.
Spakowaliśmy najważniejsze rzeczy do plecaka i na drugi dzień pociągiem
pojechaliśmy w odwiedziny. W pociągu od razu zgłodnieli i wyjęli wielo zbożowe
ciasteczka w kształcie zwierzaków produkcji Dr. Gerarda. Zaopatrzyłam się w
kilka paczek tych smakołyków. Natomiast nie zdążyłam kupić siostrzeńcom drobnych upominków. Dlatego po przyjeździe
na miejsce wstąpiliśmy do sklepu samoobsługowego. Wybrałam bluzę, czapkę, grube
rękawiczki. Malutkiej sześciomiesięcznej Iwonce zabawkę i pampersy. Dopiero po siedmiu godzinach dotarliśmy na miejsce. Starsze
dzieci z radością witali się, aż Iwonka
zaczęła płakać. Dopiero po kolacji i położeniu dzieci do łóżek mogłam spokojnie
z siostrą porozmawiać. Wspólnie ułożyliśmy ruchomy plan spędzania ferii
zimowych. W pierwszej kolejności zabawa na śniegu oraz zjeżdżanie na sankach. Zabiorę
maluchy do rynku na oglądanie ciekawych szopek. Na pewno będziemy codziennie
chodzić na basen. Także zorientujemy się co pobliskie kino oferuje dzieciom
podczas ich wypoczynku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz