wtorek, 10 stycznia 2017

Pokój kominkowy

Pokój kominkowy.


Zostałam zaproszona do znajomych na niedzielny obiad. Obiad był smaczny, atmosfera swobodna z dużą dawką odczuwanej życzliwości. Po obiedzie zaproponowano kawę i deser  z kieliszkiem czerwonego wina na dobre trawienie. Znajomi mieszkają w domku szeregowym bardzo ładnie usytuowanym. Blasku całej ulicy dodawały iluminacje świąteczne zarówno  na fasadach budynku jak i w ogrodach. Sceneria wprost bajkowa. Na ich tarasie były świetlne sanie z reniferem powożone   przez świętego Mikołaja. Efekt niesamowity. Zasugerowano, abyśmy zeszli niżej do pokoju kominkowego. Zaskoczona propozycją chętnie skorzystałam z okazji, aby  zobaczyć tak szumnie nazwany pokój. Muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem. Pięknie, przytulnie urządzony salonik z kominkiem, w którym płonął prawdziwy ogień. Zapach palonego drewna unoszący się w pomieszczeniu dodawał uroku temu miejscu. Blask ognia odbijający się w kryształowych  szybach starego dębowego kredensu sprawiał wrażenie przytulności i dawał  poczucie bezpieczeństwa. Figlarne płomienie ognia co jakiś czas odbijały się na suficie w mosiężnym żyrandolu.  Skwapliwie skorzystałam z prawa gościa i z przyjemnością usiadłam w fotelu nieopodal kominka. Bijące z niego ciepło, widok tańczących iskier, sprawiały mi przyjemność. Na srebrnej tacy podano kawę w prześlicznych porcelanowych filiżankach. Wszystko wyglądało jednocześnie dostojnie i swojsko. Na małych miseczkach  były wyłożone słodycze z firmy Dr Gerard. Pachnące Mafijne Choco  i kuszące pryncypałki. Na szklanej paterze wyłożony został sernik nowojorski przygotowany przez panią domu. Iwonka żartowała, że teraz ciasto robi się właściwie samo. Tyle jest przecież dobrych przepisów na stronie deseroteki Dr Gerarda, że właściwie wystarczy tylko połączyć składniki i pyszne ciacho jest już gotowe. Czułam się tam swobodnie. Było mi dobrze i tak wygodnie, że zapragnęłam sama mieć taki salon we własnym domu. Niestety czas za szybko mija i żal było opuścić tak gościnne progi. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazje zasiąść u stóp kominka w tak doborowym towarzystwie z lampką wina w dłoni. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz