Pokój kominkowy.
Zostałam zaproszona do znajomych na niedzielny obiad. Obiad
był smaczny, atmosfera swobodna z dużą dawką odczuwanej życzliwości. Po
obiedzie zaproponowano kawę i deser z
kieliszkiem czerwonego wina na dobre trawienie. Znajomi mieszkają w domku
szeregowym bardzo ładnie usytuowanym. Blasku całej ulicy dodawały iluminacje
świąteczne zarówno na fasadach budynku
jak i w ogrodach. Sceneria wprost bajkowa. Na ich tarasie były świetlne sanie z
reniferem powożone przez świętego Mikołaja. Efekt niesamowity.
Zasugerowano, abyśmy zeszli niżej do pokoju kominkowego. Zaskoczona propozycją
chętnie skorzystałam z okazji, aby
zobaczyć tak szumnie nazwany pokój. Muszę przyznać, że byłam pod
wrażeniem. Pięknie, przytulnie urządzony salonik z kominkiem, w którym płonął
prawdziwy ogień. Zapach palonego drewna unoszący się w pomieszczeniu dodawał
uroku temu miejscu. Blask ognia odbijający się w kryształowych szybach starego dębowego kredensu sprawiał
wrażenie przytulności i dawał poczucie
bezpieczeństwa. Figlarne płomienie ognia co jakiś czas odbijały się na suficie
w mosiężnym żyrandolu. Skwapliwie
skorzystałam z prawa gościa i z przyjemnością usiadłam w fotelu nieopodal
kominka. Bijące z niego ciepło, widok tańczących iskier, sprawiały mi
przyjemność. Na srebrnej tacy podano kawę w prześlicznych porcelanowych
filiżankach. Wszystko wyglądało jednocześnie dostojnie i swojsko. Na małych
miseczkach były wyłożone słodycze z
firmy Dr Gerard. Pachnące Mafijne Choco
i kuszące pryncypałki. Na szklanej paterze wyłożony został sernik
nowojorski przygotowany przez panią domu. Iwonka żartowała, że teraz ciasto
robi się właściwie samo. Tyle jest przecież dobrych przepisów na stronie
deseroteki Dr Gerarda, że właściwie wystarczy tylko połączyć składniki i pyszne
ciacho jest już gotowe. Czułam się tam swobodnie. Było mi dobrze i tak
wygodnie, że zapragnęłam sama mieć taki salon we własnym domu. Niestety czas za
szybko mija i żal było opuścić tak gościnne progi. Mam nadzieję, że jeszcze nie
raz będę miała okazje zasiąść u stóp kominka w tak doborowym towarzystwie z
lampką wina w dłoni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz