środa, 11 stycznia 2017

Święto Trzech Króli



Po świętach Bożego Narodzenia pozostały wspomnienia. Lecz okres całkowitego nastroju świątecznego jeszcze pozostał. Nadchodzi święto Trzech króli, a jednocześnie piąte urodziny mojego synka Marcinka. Na tą okazję upiekłam duży tort czekoladowy. Przed przyjściem gości rozłożyłam gwiazdkowy prezent w postaci obrusu ze wzorem złotych bombek w towarzystwie zielonych gałązek choinkowych. Na talerzyk wyłożyłam moje ulubione słodycze Dr. Gerarda. Były to zwierzaki wielozbożowe, Witam Ciastka na dzień dobry. Na osobny talerz ułożyłam winogrona, kiwi, mandarynki, pomarańcze. Na środku dużego stołu zostawiłam miejsce na tort. Po południu przyszła moja siostra z mężem i dwójką małych dzieci Kamilkiem cztery lata i Mirkiem sześć lat. Oraz moi rodzice. Natomiast rodzice męża przebywali z nami prawie cały grudzień. Potem musieli jechać do lekarza na umówione wizyty. Śnieżyca i okropne ślizgo na chodnikach wpłynęło na decyzje pozostania w domu. Dla Marcinka była najważniejsza chwila składania życzeń i wręczania prezentów. Dostał puzzle, auto zdalniesterowane i gry planszowe. Szczęśliwy z otrzymanych upominków zapomniał o torcie, na którym paliło się pięć świeczek urodzinowych. Bez problemu dmuchnął i od razu wszystkie zgasły. Potem tortowy przysmak trafił na talerzyki. Dorosłym osobom zaserwowałam kawę, a dzieciom ciepłą czekoladę. Po paru minutach już trójka maluchów pobiegła do nowych zabawek i tam zaczęły hałasować. Od czasu do czasu przybiegali po ciasteczko Dr. Gerarda, by z powrotem zniknąć z pola widzenia. Późnym wieczorem zjedli kolacje i z ociąganiem wrócili do domu. Na drugi dzień pojechaliśmy w odwiedziny do drugich dziadków. Zawieźliśmy im kawałek smacznego tortu i parę owoców. Bardzo ucieszyli się z naszych odwiedzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz