Zaczęła się prawdziwa zima z dużą ilością śniegu i minusową
temperaturą. Moje pociechy cieszą się z zabawy na Świerzym powietrzu.
Bliźniaczki Marysia i Małgosia mają siedem lat, a Krzysiu pięć lat. Po szkole
często razem wychodzimy pojeździć na sankach. Ja razem z nimi zjeżdżam z górki.
Czasem przyczepimy razem saneczki i ciągnę dzieci. Bardzo lubię jak są
zadowolone z zabawy. Korzystamy z dużej ilości śniegu i lepimy bałwana. Już na
podwórku stoi pięć bałwanów. Każdy ma nos z marchewki, oczy z węgla. Na głowie
stare czapki. Dzieciom wciąż mało tych bałwanów i pewnie za każdym wyjściem na
dwór będziemy produkować następne. W sobotę do zabawy wzięliśmy męża i
wybraliśmy się na większą górkę. Tam było sporo starszych dzieci korzystających
z uroków zimy. Dlatego musieliśmy zachować szczególną ostrożność przy
zjeżdżaniu. Maluchy nie chciały wracać do domu. Tłumaczyłam im, że mogą
zachorować jak będą cały dzień na mrozie. W powrotnej drodze spotkaliśmy brata
z dwójką swoich dzieci zjeżdżających na saneczkach. Zaprosił nas do domu,
abyśmy się trochę ogrzali. Po krótkim namyśle wstąpiliśmy do nich na gorącą
herbatę. Ja pobiegłam do pobliskiego sklepu i kupiłam moje ulubione ciasteczka
Dr. Gerarda zwierzaki wieloziarniste i Witam Ciastka na dzień dobry. Gospodyni
położyła słodycze na talerz. Także poczęstowała nas gorącą zupą pomidorową.
Krzysiu po jedzeniu zaraz zasnął i musieliśmy czekać aż się obudzi. Natomiast
dziewczynki bardzo się cieszyły, bo miały towarzystwo kuzynek. Często
podchodziły do stołu i częstowały się zwierzaczkami. W niedzielę wspólnie z
bratem postanowiliśmy zrobić kulig naszym maluchom. Do domu wróciliśmy dopiero
pod wieczór. Wszyscy byli zadowoleni z dzisiejszego dnia. Teraz myślą o
jutrzejszej wyprawie saneczkowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz