poniedziałek, 9 stycznia 2017

Zimowy długi weekend.

Zimowy długi weekend.

Pierwszy w tym roku długi weekend. Mamy śnieg i mróz sięgający do minus dwadzieścia stopni. Wszyscy się cieszą prócz osób, które muszą dojeżdżać samochodami lub środkami komunikacji miejskiej do pracy. Jak zwykle opóźnienia a to pierwszy lekki śnieg. Moja koleżanka Ania jeździ ponad trzydzieści kilometrów z wioski do biura i musi się nieźle nagimnastykować rano aby zetrzeć, zdrapać s szyb przymrozek i śnieg z auta a potem powoli dotrzeć do celu. Tylko zadzwoni to narzeka znów zima. Ma swe uroki i klimat. Maluchy wreszcie z rodzicami oraz swymi kolegami mogły porzucać śnieżkami i pozjeżdżać na sankach. Niedaleko mego miejsca zamieszkania mamy park i niewielką górkę więc w sobotę w południe wzięłam dzieci mojej siostry i poszliśmy szukać przygód na białym puchu. Obowiązkowo musiałam zjechać najpierw na sankach z Olą a potem dali mi jabłuszko to było gorzej. Śnieg był rozjechany więc każdy podskok się czuło. Ciocia przecież musi. Na koniec kulanie się i bitwa na śnieżki dziewczyny kontra chłopaki. My miałyśmy młodszą ekipę trochę nas pokonali choć dzielnie walczyłyśmy. Dobrze przemarzliśmy na tym mrozie więc zaserwowałam gorącą czekoladę z bitą śmietaną, wesołe ciasteczka zwierzaki maślane i mafijne

choco dr Gerarda. Zabawa przeniosła się do domu. Jak niewiele trzeba trochę świeżego puchowego śniegu i kilka ciasteczek, mamy udany, szczęśliwy dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz