W sobotę poszłam do
znajomej krawcowej z materiałem na sukienkę. W lipcu będę miała wesele siostry
Kasi. Przyjaciółka w domu otworzyła
zakład krawiecki. Na początku
przychodziło bardzo mało klientów. Z tego powodu myślała o zmianie pracy. Po
jakimś czasie ludzie ją częściej zaczęli odwiedzać. Może poszło pocztą
pantoflową, że dobrze szyje. Ja już kilka razy korzystałam z jej usług i jestem
bardzo zadowolona. Po przymiarce
niebieskiej sukienki zaprosiła mnie na kawę. Na talerzyku przyniosła ciastka Jungle czekoladowe produkcji Dr.
Gerarda. Na drugim talerzu przyniosła Semifredo własnej roboty. Przypomina
lody, ale to deser lodowy. Składa się z śmietany, jajek i dużej ilości różnych
owoców. Semifredo wymyślili Włosi. Jego nazwa oznacza, że jest w połowie zamrożona. Lody robione w domu od czasu do czasu wyjmuje
się z zamrażarki i miesza. Deser lodowy Semifredo nie miesza się podczas
zamrażania. Ten delikatny lodowy deser był z truskawkami. Postanowiłam w domu
zrobić niespodziankę moim domownikom i zrobić podobny przysmak. Koleżanka
bardzo lubi nowości i sama tworzy własne przepisy. Po godzinnych ploteczkach pożegnałam ją i
pojechałam do sklepu po zakupy. Zaopatrzyłam się w potrzebne produkty do deseru
lodowego, oraz parę ciasteczek Dr. Gerarda i wróciłam do domu. Mąż już się
niecierpliwił moją długą nieobecnością. Dwójka pociech wybiegła z pokoju z
zapytaniem co nam kupiłaś. Poczęstowałam ich kupionymi przed chwilą
ciasteczkami i obiecałam na niedzielę
zrobić coś słodkiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz