Czy chcemy, czy też nie – czas leci.
Połowa października już za nami. Dni coraz krótsze ulatują niepostrzeżenie.
Pogoda niewyraźna przywodzi na myśl nieuchronnie zbliżającą się zimę.
Przestrzeń się zawęża do ciepłych pomieszczeń. Mniej chętnie spędzamy czas na podwórzu.
Chłód, wiatr i deszcz przepędza nas do domów, zmusza do zmiany upodobań. Czas
by odnaleźć nowe zajęcie, nowe hobby w zaciszu mieszkań. Jedynie od czasu do
czasu – tak dla przypomnienia zza chmur wychodzi słońce – obwieszcza, że jest i
jeszcze tu wróci. A my patrzymy z tęsknotą w niebo, wypatrujemy choćby
pojedynczych promieni i mówimy sobie: „aby do wiosny”. Później posłusznie wracamy
do domów, cóż mamy robić – malutcy wobec potęgi jaką jest natura – musimy się
dostosować i cieszyć się życiem mimo wszystko. Musimy zatem uzbroić się w
cierpliwość. Wiadomo młodość ma swoje prawa i swoje wielkie zalety. Młodość nie
pyta dlaczego – bierze ze spokojem na barki wszelkie zmiany. Ci starsi lecz
młodzi duchem także z optymizmem patrzą w przyszłość. A ci mniej elastyczni –
to przed nimi jest nie lada wyzwanie. Bez względu na okoliczności jednak sobie
radzimy. Odnajdujemy w życiu to co daje nam radość i siłę – rodzina,
przyjaciele, praca, hobby. I nie zapominajmy o naszym wielkim sprzymierzeńcu –
Dr Gerardzie, który w każdej chwili umila, uprzyjemnia nam życie. Zaczynasz
dzień z ciastkami Vit’AM MILK and Chocolate, później ciasteczka Szkolne a na
wieczór krakersy MIX solone z przyjaciółmi. Oto mój przepis na udany dzień.
Dzień z Dr Gerardem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz