środa, 9 października 2019

Przygoda w sanatorium cz. III


Witam. Jak wspominałam w poprzednich postach, wyruszyłam do sanatorium w Ciechocinku, razem z ciasteczkami ,,Dr Gerard”. W podróży towarzyszyły mi słodycze takie jak: Krakersy Max solone, Draże oraz Biszkopty Pałeczki Kremowe. Po dziewięciu godzinach byłam na miejscu. Z dworca PKS, jeżeli można to nazwać dworcem, do ośrodka miałam blisko. Z wielką walizką, i z wielkim plecakiem, pomału poczłapałam do miejsca gdzie miałam spędzić najbliższe trzy tygodnie. Przy recepcji stały tłumy ludzi. Ogarnęłam wzrokiem, i stwierdziłam, że jestem najmłodsza. Sięgnęłam po ciasteczko Draże, i udałam się do kolejki. Kiedy przyszła moja kolej, panie skierowały mnie do pielęgniarki itd. Po godzinie mogłam udać się do pokoju. Miałam szczęście, byłam jeszcze sama. Mogłam wybrać sobie łózko, szafkę itp. rzeczy. Rozsiadłam się na łóżku, ponownie sięgnęłam po ciastka tym razem były to Biszkopty Paluszki kremowe,,Dr Gerard”, i zaczęłam się rozpakowywać. Po pół godzinie poszłam na kolację. Przy moim stoliku, siedziały trzy panie. Zapoznałyśmy się, i zaczęłyśmy jeść kolację. Wróciłam  do pokoju, i nie miałam już siły na nic. Pokój miałam trzy osobowe. Był balkon. Było nie źle. Pierwszej nocy byłam sama. Rano śniadanie, i takie tam rzeczy. Zabiegi. Kiedy wróciłam do pokoju, miałam już koleżankę. Koleżanka była w wieku mojej babci.  Ale, bardzo miła. Poczęstowałam ją ciasteczkiem ,,Dr Gerard”, i chwilę rozmawiałyśmy. Potem musiałam iść na kolejny zabieg. I jeszcze jeden post poświęcę pobytowi w sanatorium. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz