Witam.
Nie często jeździ się do sanatorium. To był mój pierwszy pobyt. W Ciechocinku
też nie byłam, a słyszałam o nim wiele. W podróży, i nie tylko towarzyszyły mi
słodycze ,,Dr Gerard:. Ciasteczka Krakersy Max solone, Draże, spacerowały ze mną,
dzień w dzień. W pokoju trzyosobowym było nas tylko dwie, z czego bardzo się
cieszyłyśmy. Moje dni polegały na jedzeniu, zabiegach i bardzo długich
spacerach. Niestety, na zabawy nie chodziłam. Bo koleżanka z pokoju nie była
tym zainteresowana, miała prawie osiemdziesiąt lat. Samej mi nie wypadało.
Natomiast z Biszkoptami Pałeczkami Kremowymi ,,Dr Gerard” przeszliśmy
Ciechocinek wzdłuż i wszerz. Klimat mi bardzo odpowiadał, ciśnienie idealne.
Spacery wokół tężni, sprawiały mi wielką frajdę. Kiedy się już zmęczyłam spacerkiem,
siadałam w chłodnym miejscu, i wyciągałam z plecaki słodycze ,,Dr Gerard”. Było
naprawdę cudnie, Pogoda dopisała, cały czas słońce, a jeżeli był deszcz to
tylko w nocy. Trzy tygodnie minęły szybko. Trzeba było z powrotem zapakować
wielką walizkę, w której znajdowały się rzeczy ,których wcale nie potrzebowałam
na tym wyjeździe. Ponownie zaopatrzyłam się w ciastka Krakersy Max solone oraz
Draże ,,Dr Gerard” na drogę, i ruszyłam do domu. Mówiąc szczerze, już za nim
tęskniłam. Przez telefon poprosiłam rodzinkę, o kilka przysmaków za którymi
tęskniłam. Nie omieszkałam poprosić męża o słodycze ,,Dr Gerard”. Takie
ciasteczka zawsze dobre są na powitanie. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz