środa, 9 października 2019

Przygoda w sanatorium cz. IV


Witam. Nie często jeździ się do sanatorium. To był mój pierwszy pobyt. W Ciechocinku też nie byłam, a słyszałam o nim wiele. W podróży, i nie tylko towarzyszyły mi słodycze ,,Dr Gerard:. Ciasteczka Krakersy Max solone, Draże, spacerowały ze mną, dzień w dzień. W pokoju trzyosobowym było nas tylko dwie, z czego bardzo się cieszyłyśmy. Moje dni polegały na jedzeniu, zabiegach i bardzo długich spacerach. Niestety, na zabawy nie chodziłam. Bo koleżanka z pokoju nie była tym zainteresowana, miała prawie osiemdziesiąt lat. Samej mi nie wypadało. Natomiast z Biszkoptami Pałeczkami Kremowymi ,,Dr Gerard” przeszliśmy Ciechocinek wzdłuż i wszerz. Klimat mi bardzo odpowiadał, ciśnienie idealne. Spacery wokół tężni, sprawiały mi wielką frajdę. Kiedy się już zmęczyłam spacerkiem, siadałam w chłodnym miejscu, i wyciągałam z plecaki słodycze ,,Dr Gerard”. Było naprawdę cudnie, Pogoda dopisała, cały czas słońce, a jeżeli był deszcz to tylko w nocy. Trzy tygodnie minęły szybko. Trzeba było z powrotem zapakować wielką walizkę, w której znajdowały się rzeczy ,których wcale nie potrzebowałam na tym wyjeździe. Ponownie zaopatrzyłam się w ciastka Krakersy Max solone oraz Draże ,,Dr Gerard” na drogę, i ruszyłam do domu. Mówiąc szczerze, już za nim tęskniłam. Przez telefon poprosiłam rodzinkę, o kilka przysmaków za którymi tęskniłam. Nie omieszkałam poprosić męża o słodycze ,,Dr Gerard”. Takie ciasteczka zawsze dobre są na powitanie. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz