piątek, 13 stycznia 2017

Paskudny wirus.

Paskudny wirus.


No i moja rodzinka się rozchorowała. Najpierw mama zaczęła pociągać nosem, potem przyszło złe samopoczucie, bóle mięśni, dreszcze, gorączka  i paskudna grypa gotowa. Ojciec dzielnie stał na posterunku opiekując się mamą, ale niestety zaraził się i nie ma mocnych, po prostu padł. Gorączkuje, chrypi jak stara furtka, z nosa cieknie mu nieustannie, a do tego ma problem z zatokami. Naprawdę niewesoło u tych moich staruszków. Polegli oboje. Mam teraz problem z opieką nad nimi. Żaden  z nich nie może wychodzić, oboje powinni leżeć w łóżku.  Oczywiście po pracy przyjeżdżam, przywożę  potrzebne produkty i leki, ale podczas dnia nie ma kto się nimi zająć. Chodzi o tą przysłowiową herbatkę do łóżka. Poprosiłam sąsiadkę, aby zaglądała przed południem do rodziców, ale mama nie lubi jak jej się ktoś obcy szwenda po kuchni. Oj trudno ich przekonać, że nawet chodzenie po domu nie sprzyja szybkiemu zdrowieniu. W pracy dziewczyny również chorują, więc nie ma mowy o wzięciu kilku dni wolnego. Tak więc, pozostała tylko pani Stasia, nasza długoletnia sąsiadka. Przyznam się bez bicia, że musiałam użyć fortelu, aby przekonać panią Stasię do wizyty w domu zarażonym wirusem, hihihi. To są jej własne słowa. Ja natomiast obiecałam, że przywiozę specjalnie dla niej przepyszny mus czekoladowy z kokosową niespodzianką zrobiony według przepisu znalezionego na stronie deseroteki Dr Gerarda. Rodzicom postanowiłam osłodzić te nieciekawe dni świeżutkimi, chrupiącymi pryncypałkami z firmy Dr Gerard. Jestem przekonana, że takie pyszne wafelki chociaż trochę umilą im czas chorowania. Oczywiście pamiętam o owocach i ciasteczkach Witam na dobry dzień. To taki miły akcent poranka. Skwapliwie korzystam z maminej spiżarni wydobywając  z zakamarków butelki soków z czarnej porzeczki, malin i czarnego bzu.  Pani Stasia natomiast chętnie podzieliła się suszonym kwiatem lipy zebranym z drzewa rosnącego na jej podwórku. Filip dołożył do lipowej herbatki butelkę białego rumu. No to teraz mamy już komplet, hihihi. Przy takim zaopatrzeniu moim rodzicom nie pozostaje nic innego jak siedzieć w domu i zajmować się sobą. Ja mogę dorzucić kilka płyt z filmami i muzyką.  Mam nadzieję, że to wystarczy, aby na kilka dni zatrzymać ich w łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz