Paskudny wirus.
No i moja rodzinka się rozchorowała. Najpierw mama zaczęła
pociągać nosem, potem przyszło złe samopoczucie, bóle mięśni, dreszcze,
gorączka i paskudna grypa gotowa. Ojciec
dzielnie stał na posterunku opiekując się mamą, ale niestety zaraził się i nie
ma mocnych, po prostu padł. Gorączkuje, chrypi jak stara furtka, z nosa cieknie
mu nieustannie, a do tego ma problem z zatokami. Naprawdę niewesoło u tych
moich staruszków. Polegli oboje. Mam teraz problem z opieką nad nimi.
Żaden z nich nie może wychodzić, oboje
powinni leżeć w łóżku. Oczywiście po
pracy przyjeżdżam, przywożę potrzebne
produkty i leki, ale podczas dnia nie ma kto się nimi zająć. Chodzi o tą
przysłowiową herbatkę do łóżka. Poprosiłam sąsiadkę, aby zaglądała przed południem
do rodziców, ale mama nie lubi jak jej się ktoś obcy szwenda po kuchni. Oj
trudno ich przekonać, że nawet chodzenie po domu nie sprzyja szybkiemu
zdrowieniu. W pracy dziewczyny również chorują, więc nie ma mowy o wzięciu
kilku dni wolnego. Tak więc, pozostała tylko pani Stasia, nasza długoletnia
sąsiadka. Przyznam się bez bicia, że musiałam użyć fortelu, aby przekonać panią
Stasię do wizyty w domu zarażonym wirusem, hihihi. To są jej własne słowa. Ja
natomiast obiecałam, że przywiozę specjalnie dla niej przepyszny mus
czekoladowy z kokosową niespodzianką zrobiony według przepisu znalezionego na
stronie deseroteki Dr Gerarda. Rodzicom postanowiłam osłodzić te nieciekawe dni
świeżutkimi, chrupiącymi pryncypałkami z firmy Dr Gerard. Jestem przekonana, że
takie pyszne wafelki chociaż trochę umilą im czas chorowania. Oczywiście
pamiętam o owocach i ciasteczkach Witam na dobry dzień. To taki miły akcent
poranka. Skwapliwie korzystam z maminej spiżarni wydobywając z zakamarków butelki soków z czarnej porzeczki,
malin i czarnego bzu. Pani Stasia
natomiast chętnie podzieliła się suszonym kwiatem lipy zebranym z drzewa rosnącego
na jej podwórku. Filip dołożył do lipowej herbatki butelkę białego rumu. No to
teraz mamy już komplet, hihihi. Przy takim zaopatrzeniu moim rodzicom nie
pozostaje nic innego jak siedzieć w domu i zajmować się sobą. Ja mogę dorzucić
kilka płyt z filmami i muzyką. Mam
nadzieję, że to wystarczy, aby na kilka dni zatrzymać ich w łóżku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz