czwartek, 12 stycznia 2017

sztuka gotowania



Ciekawa jestem czy kobiety z przyjemnością gotują.  Ja jako panienka nie interesowałam się kuchnią. Praktycznie wszystkie czynności  wykonywała mama. Ciągle mnie zmuszała, abym razem z nią piekła, gotowała. Byłam na nią zła i jak tylko mogłam, to uciekałam do innej pracy. Dopiero po ślubie zrozumiałam przestrogi mamy. Ona chciała mi pokazać sztukę gotowania, a ja tylko trochę nauczyłam się. Z mężem zamieszkaliśmy osobno i nie miałam mamusi do pomocy w kuchni. Pierwsze moje obiadki były delikatnie mówiąc niejadalne. Za pomocą książek kucharskich i telefonów do mojej mamy posiłki wychodziły coraz lepsze. Obecnie mam już trójkę małych dzieci Dwójka bliźniaków Piotruś i Kamilek chodzą do przedszkola, a Wiktoria skończyła dopiero roczek. Z tej okazji upiekłam tort czekoladowy.  Dodatkowo kupiłam moje ulubione ciasteczka  produkcji Dr. Gerarda. Zwierzaki wieloziarniste i dwie paczki pryncytorcików. Także na stole nie mogło zabraknąć mandarynek, pomarańczy, kiwi, bananów. Na urodziny przyjechali moi i męża rodzice. Siostra przyciągnęła na sankach dwójkę swoich pociech. Szła około trzech kilometrów drogą polną. Ta wyprawa uszczęśliwiła dzieci. Sama musi gospodarzyć, bo mąż wyjechał do pracy za granicę. Solenizantka w prezencie dostała fotelik do samochodu, dresik i dużą torbę klocków. Pomogłam jej dmuchnąć świeczkę na torcie. Pokroiłam każdemu kawałek tortu, a do picia zrobiłam kawę rozpuszczalną ze śmietanką. Dzieci nie chciały tortu tylko częstowały się wyłożonymi na talerzyk ciasteczkami. Siostra Monika została z pociechami na drugi dzień. W południe wzięłam dwójkę starszych dzieci na sanki i odprowadziliśmy ich do domu. Po drodze maluchy bawiły się śnieżkami.  Dopiero po dwóch godzinach  doszliśmy na miejsce.  Zadzwoniłam po męża i przyjechał po nas autem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz