Ciekawa jestem czy kobiety z przyjemnością gotują. Ja jako panienka nie interesowałam się
kuchnią. Praktycznie wszystkie czynności
wykonywała mama. Ciągle mnie zmuszała, abym razem z nią piekła,
gotowała. Byłam na nią zła i jak tylko mogłam, to uciekałam do innej pracy.
Dopiero po ślubie zrozumiałam przestrogi mamy. Ona chciała mi pokazać sztukę
gotowania, a ja tylko trochę nauczyłam się. Z mężem zamieszkaliśmy osobno i nie
miałam mamusi do pomocy w kuchni. Pierwsze moje obiadki były delikatnie mówiąc
niejadalne. Za pomocą książek kucharskich i telefonów do mojej mamy posiłki
wychodziły coraz lepsze. Obecnie mam już trójkę małych dzieci Dwójka bliźniaków
Piotruś i Kamilek chodzą do przedszkola, a Wiktoria skończyła dopiero roczek. Z
tej okazji upiekłam tort czekoladowy.
Dodatkowo kupiłam moje ulubione ciasteczka produkcji Dr. Gerarda. Zwierzaki
wieloziarniste i dwie paczki pryncytorcików. Także na stole nie mogło zabraknąć
mandarynek, pomarańczy, kiwi, bananów. Na urodziny przyjechali moi i męża
rodzice. Siostra przyciągnęła na sankach dwójkę swoich pociech. Szła około
trzech kilometrów drogą polną. Ta wyprawa uszczęśliwiła dzieci. Sama musi
gospodarzyć, bo mąż wyjechał do pracy za granicę. Solenizantka w prezencie
dostała fotelik do samochodu, dresik i dużą torbę klocków. Pomogłam jej
dmuchnąć świeczkę na torcie. Pokroiłam każdemu kawałek tortu, a do picia
zrobiłam kawę rozpuszczalną ze śmietanką. Dzieci nie chciały tortu tylko
częstowały się wyłożonymi na talerzyk ciasteczkami. Siostra Monika została z
pociechami na drugi dzień. W południe wzięłam dwójkę starszych dzieci na sanki
i odprowadziliśmy ich do domu. Po drodze maluchy bawiły się śnieżkami. Dopiero po dwóch godzinach doszliśmy na miejsce. Zadzwoniłam po męża i przyjechał po nas
autem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz