poniedziałek, 9 stycznia 2017

„Z Dr Gerardem na nauce alfabetu LORM’A.”


Jeszcze w starym roku otrzymałem propozycję spotkania w Inowrocławiu                      od Koordynatorki wolontariatu TPG. Celem spotkania miała być nauka alfabetu LORM’A dla głuchoniewidomych oraz spacer kulturalno-oświatowy po parku Solankowym i zwiedzanie muzeum im. Jana Kasprowicza.

            W pierwszym tygodniu nowego roku spotkaliśmy się na przystanku autobusowym. Pod nogami skrzypiało nam od siarczystego mrozu, ale co tam! Poszliśmy prosto do „Solanek”, gdyż było zbyt wcześnie, by pójść do kawiarni. Po drodze wstąpiliśmy do dyskontu spożywczego, aby kupić coś słodkiego na czas spacerku. Daleko nie musieliśmy szukać. Przy kasie pani kasjerka oznajmiła, iż ma spory wybór słodyczy wokół siebie i może znajdziemy to czego szukamy.

Od razu rzuciły nam się w oczy opakowania wit’AM ciastka na dzień dobry i ZWIERZAKI WIELOZBOŻOWE Dr Gerarda. Kupując właśnie te ciastka nawet nie przypuszczaliśmy, iż w parku znajdziemy amatorów na przepyszne słodycze Dr Gerarda.

Idąc spacerowym krokiem przez park, w oddali zauważyliśmy nieruchomo stojącego pana i nie mogliśmy wyjść z podziwu jak blisko wiewiórki mogą podejść do człowieka. Dosłownie tańczyły wokół niego. Podeszliśmy na niewielką odległość, a pan widząc nas powiedział, byśmy stanęli nieruchomo  i zwrócili na siebie uwagę jakimś przysmakiem. Nie zastanawiając się wyciągnąłem z plecaka ciastka wit’AM i ZWIERZAKI WIELOZBOŻOWE Dr Gerarda, pokruszyłem, rozsypałem je wokół siebie i stanąłem nieruchomo czekając na efekt podchodów. Trochę to trwało, ale opłaciło się czekać i cieszyć z radości wiewiórek ciastkami od Dr Gerarda.

Poszliśmy do końca parku, aż do samych tężni. Zrobiliśmy dwa okrążenia, aby naładować się jodem i ruszyliśmy w drogę powrotną. Idąc alejką odkryliśmy, iż otwarta jest kawiarnia parkowa, więc stwierdziliśmy, że nie będziemy marzli na mrozie i szukali lepszego miejsca na ogrzanie się. W kawiarni było cieplutko i nastrojowo, w tle grała muzyka. Podeszliśmy do baru, zrobiliśmy rozpoznanie w menu, poprosiliśmy o kawę i z niedowierzaniem o dwa PRYNCYTORCIKI Dr Gerarda.

Kawa latte i do tego PRYNCYTORCIK. „Niebo w gębie”! Wyborny, puszysty i jak zawsze świeżutki. Z tego wszystkiego nasze myśli aż odbiegały od zamierzonego celu, a mianowicie od nauki alfabetu LORM’A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz