wtorek, 7 lutego 2017

„Ferie z Dr Gerardem u babci.”


Pierwszy tydzień ferii spędziliśmy w domu, ale za to w drugim postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym tj. ferie z odwiedzinami u babci.

Po drodze wstąpiliśmy do marketu kupić jakieś słodycze do kawy na dzień dobry. Przeglądając regały sklepowe natrafiliśmy na WIT’AM ciastka na dzień dobry Dr Gerarda. Skoro taki szeroki asortyment był obok siebie to skorzystaliśmy z tego faktu i kolejne opakowania wpadały do koszyka tj. MAFIJNE CHOCO, ZWIERZAKI MAŚLANE i ZWIERZAKI WIELOZBOŻOWE, które babcia wręcz ubóstwia.

Zajeżdżamy na podwórko do babci, a w progu ciocia Krysia krzyczy, że chyba myślami nas ściągnęła. A my uśmiechnięci i zadowoleni, że chyba szykuje się jakiś DESER i nie pomyliliśmy się.

Wypakowaliśmy z auta wszystkie toboły oraz zwierzaki, rozgościliśmy się i poszliśmy z zakupionymi po drodze słodyczami Dr Gerarda do babci przywitać się i skosztować kawy.

Ciocia Krysia  wstawiła wodę na kawę jeszcze zanim przyszliśmy, więc gdy siadaliśmy do stołu, stała już gotowa. Nic, tylko rozkoszować się ciastkami!

Od ostatnich odwiedzin babci trochę czasu minęło, więc mieliśmy o czym rozmawiać.

W trakcie pogaduchów wspominaliśmy wcześniejsze wizyty u babci w tle z DESEREM z Deseroteki Dr Gerarda, którego wykonaniem zajmowała się ciocia Krysia. Jak już wcześniej wspominałem, w trakcie pogaduchów ciocia Krysia uchyliła nam rąbek tajemnicy, iż szykuje na jutro deser. Ale jaki, to dowiemy się dopiero jutro.

I masz babo placek. Narobiła nam ochoty i smaku, a do jutra musieliśmy obejść się jedynie smakiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz