Zbliża
się tłusty czwartek. Pozostało tylko tydzień karnawału. Ja już sezon smażenia pączków, faworków, oponek
rozpoczęłam od dwóch tygodni. Tradycyjnie co roku piekę pączki dla mojej
rodzinki. Próbowałam kilka przepisów
nawet tych bez smażenia. Jednak przepis od babci najbardziej mi odpowiada. Pączki pieczone w piekarniku smakują jak
drożdżówki. Wersja ta jest zdrowsza lecz raz w roku można sobie pozwolić na
klasyczne smażenie pączków. Dawniej moja
babcia była kucharką i piekła ciasta na wesela. Dostałam od niej dwa duże zeszyty
z ciekawymi zapiskami. Choć są bardzo zniszczone, to często z nich korzystam. Ja jedna z całej
rodzziny odziedziczyłam zamiłowanie do pieczenia i gotowania. Powinnam w tym kierunku rozwijać swój talent,
ale nie chciałam być gorsza od koleżanek i skończyłam studia pedagogiczne. Pracuje w szkole jako nauczycielka. W pracach
kuchennych pomagają mi małe córeczki Grażynka i Agnieszka. Także towarzyszyły
mi wykrawać szklanką pączki. Po usmażeniu nadziewałam je własnej roboty
marmoladą z dzikiej róży. Następnego dnia spakowałam smakołyki do pudełka i z
całą rodziną pojechaliśmy do moich rodziców. Dziewczynki chwaliły się, że one dużo
mi pomagały. Na jednym talerzyku były nasze pączki, a na drugim babcia wyłożyła
ulubione ciasteczka Dr. Gerarda o nazwie. Witam ciastka na dzień dobry oraz
zwierzaki wielozbożowe. Larytasy tego producenta szybko znikały z talerza. Natomiast pączkami częstowali się dziadkowie. Pod
wieczór przyjechała siostra z mężem i synkiem. Przywiozła chrupiące faworki. W
tym dniu nikt nie liczył kalorie. Rodzice bardzo cieszyli się z odwiedzin
swoich najbliższych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz