Drugiego lutego wybrałam się z koleżanką do kościoła. Właśnie
w tym dniu obchodzimy Święto Ofiarowania Pańskiego lub potocznie Matki Bożej
Gromnicznej. Po zakończonej mszy chcieliśmy donieść światło świecy do naszyxch
domów. Dwóch chłopców biegło do stojącego auta. Jeden z nich niechcąco potrącił
mnie i roztopiona świeca wylądowała na moim nowym płaszczu. Przerażona od razu
zgasiłam świeczkę. Przyjaciółka poszła za moim przykładem i też zdmuchnęła ogień. Zmartwione popatrzyłyśmy na
siebie zastanawiając się nad rozwiązaniem tego problemu. Zaprosiłam ją na
herbatę, a przy okazji poszukałyśmy rozwiązania w komputerze. Przez papier
delikatnie prasowałam do rozpuszczenia wosku. Potem koleżanka poradziła mi,
abym włożyła do pralki włączając pranie wełny. Teraz spokojnie zrobiłam gorącą malinową
herbatę, a na deser wyjełam smaczne ciasteczka mojego ulubionego producenta
jakim jest Dr. Gerard o nazwie pryncytorciki. Są to wafelki w mlecznej czekoladzie. Przez
dwie godziny rozmawiałyśmy o naszych prywatnych sprawach. Pralka już od dawna
przestała pracować, więc wyjęłam płaszczyk. Po woskowinie nie pozostał żaden
ślad. Już teraz będę wiedziała jak mam postępować w podobnych sytuacjach.
Jednak wiedza w komputerku służy pomocą. W końcu rozstaliśmy się z przyjaciółką
obiecując sobie nawzajem częste spotkania. Następnego dnia miałam dzień wolny z
powodu badań okresowych. Rano musiałam jechać na czczo. Po badaniach byłam
bardzo głodna. W pobliskim sklepie kupiłam sobie Witam Ciastka na dzień dobry
Dr. Gerarda. Chrupiąc wyśmienite ciasteczka pojechałam do rodziców na obiad. Oni
mieszkają za miastem. Często jeżdżę do nich w odwiedziny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz