poniedziałek, 13 lutego 2017

przyjaciółka na dobre i złe



Drugiego lutego wybrałam się z koleżanką do kościoła. Właśnie w tym dniu obchodzimy Święto Ofiarowania Pańskiego lub potocznie Matki Bożej Gromnicznej. Po zakończonej mszy chcieliśmy donieść światło świecy do naszyxch domów. Dwóch chłopców biegło do stojącego auta. Jeden z nich niechcąco potrącił mnie i roztopiona świeca wylądowała na moim nowym płaszczu. Przerażona od razu zgasiłam świeczkę. Przyjaciółka poszła za moim przykładem i też  zdmuchnęła ogień. Zmartwione popatrzyłyśmy na siebie zastanawiając się nad rozwiązaniem tego problemu. Zaprosiłam ją na herbatę, a przy okazji poszukałyśmy rozwiązania w komputerze. Przez papier delikatnie prasowałam do rozpuszczenia wosku. Potem koleżanka poradziła mi, abym włożyła do pralki włączając pranie wełny. Teraz spokojnie zrobiłam gorącą malinową herbatę, a na deser wyjełam smaczne ciasteczka mojego ulubionego producenta jakim jest Dr. Gerard o nazwie pryncytorciki. Są to wafelki w mlecznej czekoladzie. Przez dwie godziny rozmawiałyśmy o naszych prywatnych sprawach. Pralka już od dawna przestała pracować, więc wyjęłam płaszczyk. Po woskowinie nie pozostał żaden ślad. Już teraz będę wiedziała jak mam postępować w podobnych sytuacjach. Jednak wiedza w komputerku służy pomocą. W końcu rozstaliśmy się z przyjaciółką obiecując sobie nawzajem częste spotkania. Następnego dnia miałam dzień wolny z powodu badań okresowych. Rano musiałam jechać na czczo. Po badaniach byłam bardzo głodna. W pobliskim sklepie kupiłam sobie Witam Ciastka na dzień dobry Dr. Gerarda. Chrupiąc wyśmienite ciasteczka pojechałam do rodziców na obiad. Oni mieszkają za miastem. Często jeżdżę do nich w odwiedziny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz