poniedziałek, 6 lutego 2017

Poranny pech

Tego dnia, a była to sobota pani Krystyna wstała z łóżka później niż zawsze, powodem tego było to, że tego dnia nie miała obowiązku iść do pracy. Ale ten dzień zaczął się dla niej pechowo, zaraz po wstaniu z łóżka podeszła ona do okna i zaczęła podciągać sznureczek od rolet aby je podnieść, a tu nagle trach i się zerwał. Pomyślała ona sobie no to ja tu nic już nie zrobię muszę poczekać aż wstanie mąż i go naprawi. Przecież ma on opinię złotej rączki i na pewno coś na to poradzi. Lekko poirytowana następnie udała się do łazienki w celu odświeżenia się. Tu po wejściu do niej podeszła do kranu i odkręciła go, poleciała woda. Lecz po chwili czekania aż poleci letnia nadal leciała zimna. Przekręciła zawór kranu całkowicie w stronę ciepłej i nic. Pomyślała sobie no tak pewnie awaria.  Umyła się w zimnej wodzie i poszła do kuchni. Tu zajęła się przygotowywaniem śniadania dla siebie jak i dla domowników. Jednak w trakcie robienia śniadania pomyślała ona sobie dobrze by było coś pochrupać. Sięgnęła więc ręką do półki gdzie miała swoje ulubione ciacha od producenta Dr Gerarda takie jak witam ciastka na dzień dobry, a tu znowu pech, ciach nie było. Pomyślała ona sobie pewnie domownicy się dobrali muszę uzupełnić zapasy. Ale wszystko skończyło się dobrze bo pan Witold naprawił sznureczek od rolety, a przed południem z kranu poleciała znowu ciepła woda, a ciacha zostały uzupełnione przez panią Krystynę.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz