Jesienny spacer
Poczułem się nieco znużony siedzeniem kilku godzin przed
telewizorem i zajadaniem, słonych przekąsek od Dr Gerarda. Tym razem tak się
złożyło, że moja żona w pracy, a ja zajmowałem się naszą córką, co prawda
uczęszcza już do drugiej klasy szkoły podstawowej, nie jest już taka mała,
czasami pomysły ją przerastają Załawcza, kiedy zaprosi swoje koleżanki. Obiad z
grubsza miałem przygotowany, ziemniaki obrane, surówka zrobiona, tylko podsmażyć
kotlety, ale to tuż przed przybyciem Kasi. Ania była już gotowa czekając w
korytarzu. Po drodze wpadła do sąsiadów, aby zabrać swoją koleżankę, z którą
nie omal się nierostają. Pogoda była taka sobie, na wszelki wypadek zabrałem
parasol. W parku było kilka osób spacerujących, kilka siedzących na ławeczkach.
Dziewczynki zajęły się swoją zabawą a ja po dłuższym spacerze dosiadłem się do
pana w ciemnych okularach, z ładnym owczarkiem na smyczy. Po wstępnej rozmowie
zostałem poczęstowany, pysznymi czekoladkami ze znanej mi firmy Dr Gerard.
Rozmowa nasza potoczyła się na temat piesków. Pan ten wyjaśnił mi, że jest
niewidomy a obecny pies to pies przewodnik. Temat ten bardzo mnie zainteresował,
bo szczerze mówiąc mało wiedziałem na ten temat. Słuchałem z wielką uwagą jak
ten pan opowiadał o psach przewodnikach i o ich zdolnościach
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz