I tak po przyjeździe do mieszkania z zakupów pan Witold
postanowił wdrożyć w życie już chyba ostatnią rzecz, jaką to musiał zrobić
przed wyjazdem, a oczywiście, że z nim związaną. Do tej rzeczy należało
spakowanie się i przygotowanie do wyjazdu. Z czeluści szafy wydobył swój plecak
i położył go na środku pokoju, następnie podszedł do stołu i sięgnął ręką do
półmiska gdzie znajdowały się jego rarytasy, a były to takie słodkości jak
rurki oraz ciastka Mafijne oczywiście od jego zdaniem najlepszego producenta tych
łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard i chrupiąc je z zadowoleniem zajął się
napełnianiem plecaka potrzebnymi ubraniami na ten kilkudniowy wypad. Czas
powoli mijał i rzeczy w plecaku przybywało, a jego rarytasów z półmiska gdzie
co chwila sięgał ubywało. I tak po jakimś czasie spostrzegł, że w jego półmisku
za chwilę zabraknie rarytasów, ale i tak się złożyło, że i do plecaka pakował
już jedną z ostatnich rzeczy, co wzbudziło uśmiech na jego twarzy bo i tą rzecz
może uznać już za wykonaną. Do plecaka zapakował tylko najpotrzebniejsze rzeczy
ale i tak był on w całości zapełniony. Po skończeniu zaniósł on go do drugiego
pokoju gdzie będzie stał do czasu wyjazdu, czyli dwa dni, a właściwie to jeden
i kilka godzin, bo pan Witold odmierza sobie czas do wyjazdu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz