poniedziałek, 25 lutego 2019

Zimowy urlop cz.9


I tak po przyjeździe do mieszkania z zakupów pan Witold postanowił wdrożyć w życie już chyba ostatnią rzecz, jaką to musiał zrobić przed wyjazdem, a oczywiście, że z nim związaną. Do tej rzeczy należało spakowanie się i przygotowanie do wyjazdu. Z czeluści szafy wydobył swój plecak i położył go na środku pokoju, następnie podszedł do stołu i sięgnął ręką do półmiska gdzie znajdowały się jego rarytasy, a były to takie słodkości jak rurki oraz ciastka Mafijne oczywiście od jego zdaniem najlepszego producenta tych łakoci jakim jest ich wytwórca Dr Gerard i chrupiąc je z zadowoleniem zajął się napełnianiem plecaka potrzebnymi ubraniami na ten kilkudniowy wypad. Czas powoli mijał i rzeczy w plecaku przybywało, a jego rarytasów z półmiska gdzie co chwila sięgał ubywało. I tak po jakimś czasie spostrzegł, że w jego półmisku za chwilę zabraknie rarytasów, ale i tak się złożyło, że i do plecaka pakował już jedną z ostatnich rzeczy, co wzbudziło uśmiech na jego twarzy bo i tą rzecz może uznać już za wykonaną. Do plecaka zapakował tylko najpotrzebniejsze rzeczy ale i tak był on w całości zapełniony. Po skończeniu zaniósł on go do drugiego pokoju gdzie będzie stał do czasu wyjazdu, czyli dwa dni, a właściwie to jeden i kilka godzin, bo pan Witold odmierza sobie czas do wyjazdu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz