W niedzielny poranek całą rodzinką udaliśmy się na trasę Półmaratonu, by kibicować naszemu wujaszkowi. Wujaszek już kolejny raz przyjechał na biegi do Krakowa.
Tym razem był to półmaraton Królewski, o którym od dawna marzył.
W swoich zbiorach medalowych nie miał właśnie z tego półmaratonu jeszcze medalu. Pogoda dopisała, bo od rana świeciło słońce i była bardzo ładna pogoda, do kibicowania.
Do plecaka zapakowałem zapas słodyczy Dr Gerarda dla całej rodzinki.
by wszystkim dogodzić to zapakowałem ciasteczka szkolne dla wnuczków, - ciastka Vit’AM Milk and Chocolate dla dziewczyn no i dla mnie - Gingerbreads - Pierniczki z nadzieniem wieloowocowym w polewie kakaowej, oraz dwie butelki napoju.
Tak przygotowani już o 7 rano wyruszyliśmy do Krakowa.
Impreza zaczynała się o 9, ale by jak najbliżej zaparkować to trzeba wcześnie zajechać.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, rozdzieliliśmy się by w różnych miejscach ktoś z nas stał i kibicował zawodnikom oraz by zrobić wujkowi pamiątkowe zdjęcia.
Bieg ukończył wujek z dobrym czasem i nawet nie bardzo był zmęczony. Po krótkiej przerwie regeneracyjnej udaliśmy się na stare miasto, gdzie spędziliśmy popołudnie.
Kiedy zaczęło się ściemniać wróciliśmy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz