poniedziałek, 14 października 2019

W schronisku cz.I


Witam. Pewnego dnia, kiedy zjadłam już ostatnie Draże mojej, i nie tylko mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”, postanowiłam coś ze sobą zrobić. Nie mogłam kolejnego dnia siedzieć w domu. Ubrałam się cieplej, i tak się okazało, że za grubo, bo na dworze tego dnia było ciepło. Wyruszyłam na spacer, jeszcze nie wiedziałam dokąd iść. Szłam tak przed siebie. Wstąpiłam do sklepu i kupiłam paczkę  Krakersów Mix solonych, włożyłam do plecaka, i wyszłam na dwór. Pod sklepem spotkałam koleżankę. Ucieszyłam się na jej widok, a ona na mój jeszcze bardziej. Zaczęłyśmy rozmawiać. Koleżanka zapytała się mnie, co robię?. Odpowiedziałam, że się nudzę. A ona na to, to już masz robotę. Złapała mnie za rękę i poprowadziła mnie gdzieś. To gdzieś okazało się dwa kilometry dalej. Po drodze zjadłyśmy Krakersy Mix solone, i rozmawiałyśmy na różne tematy. Jednak miejsca mi nie zdradziła, do którego zmierzałyśmy. Po drodze jeszcze wstąpiłyśmy po inne osoby. W końcu było nas sześć osób. Zapowiadało się ciekawie. Okazało się , że idziemy do schroniska dla zwierząt. Koleżanka jest tam wolontariuszem, a dzisiaj potrzebowała więcej osób do pomocy. Ucieszyłam się, bo uwielbiam zwierzęta. Na miejscu byłyśmy około dwunastej godziny. Na placu zebrało się już kilkanaście osób. Jednak nadal nie wiedziałam co będę robić. No i ubranie raczej nie miałam dopasowane do tych warunków. Co było dalej o tym w następnym poście. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz