Witam. Słodycze firmy ,,Dr Gerard”, są w sklepie,
i o tym każdy wie. A powinny być w domu, na półeczce, i na talerzyku na środku
stołu np. ciastka Mafijne Brownie . I tak było do wczoraj, ale zniknęły. A coś słodkiego
się chce. Za oknem deszcz leje, i niech leje, bo na polach sucho. Postanowiłam,
że upiekę jakieś ciasto. Na wyszukane ciasto nie miałam ochoty, ani czasu by
przygotować. Pomyślałam, że przygotuję biszkopt, i tak też zrobiłam. Sześć
jajek, sześć łyżek cukru, sześć łyżek mąki,
łyżeczka proszku do pieczenia. Wszystko zmiksowałam na puszystą masę. Wylałam masę
na blachę, którą wysmarowałam masłem i posypałam tartą bułką. Kiedy ciasto była
już w blaszce, wyłożyłam na nią pokrojone jabłka w cieniutkie plasterki i posypałam
pokruszone ciastka Mafijne Brownie,, Dr
Gerard”. Posypałam dużą ilością cynamonu. Ciasto piekłam przez poł godziny w
180 stopniach. Po wyciągnięciu, posypałam cukrem pudrem i placek wyśmienity
gotowy. Nie sądziłam, że tak mi wyrośnie. Ale ja tak zawsze mam, jak się staram
to nic nie wychodzi, a jak robię byle jak to rośnie jak szalone. Myślę, że i
Wam czasami tak się przytrafia. Wieczorem przestał padać deszcz. Poszłam na
mały spacer, i wstąpiłam do małego sklepiku. Kupiłam paczkę jedyną i ostatnią ciastek
biszkopty Jaśki ,,Dr Gerard”, i wróciłam do domu. Ukroiłam sobie kawę mojego
ciasta, i zrobiłam sobie do tego kakao. Jak ja dawno nie piłam kakao. Zapadłam
się w fotel, i delektowałam się tymi smakami. A potem jeszcze otworzyłam paczkę
ciastek biszkoptów Jaśków ,,Dr Gerard”. By postawić kropkę nad i. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz