Witam.
Dzisiaj chciałabym zaproponować
ciasteczka, które ostatnio odkryłam. Ciasteczka draże Maltikeks ,,Dr
Gerard”. I jeszcze jedno odkryłam, że rabarbar jest super. Zrobiłam z niego
kompocik dla dzieci, a dla dorosłych pyszną nalewkę. I jeszcze zostało na
ciasto. Przepis podam w kolejnym poście, dziś chciałbym opowiedzieć o rabarbarowej
przygodzie. A nigdy się nie chwaliłam, że znam się na ogrodnictwie i tym
podobnym rzeczach. Pewnego ranka pojechałam na wieś. Zabrałam ze sobą kilka
paczek ciastek firmy ,,Dr Gerard”. Wybrałam ciastka Torcik zbożowy. Do kawki
czy domowego zimnego kompotu, pasują idealnie. Po sytym obiadku, moja cioteczka
poprosiła mnie abym udała się do sadu na wyprawę po rabarbar. Wydawało mi się,
że wiem o co chodzi. Na drogę wzięłam kilka ciasteczek Draże Maltikeks ,,Dr
Gerard” i poszłam. Cioteczka sad miała wielki. Poszłam więc na sam koniec sadu.
Tam zobaczyłam stojące ule. Nie słyszałam pszczół. Zbliżyłam się więc śmiało i
zaczęłam nadsłuchiwać. Cisza. Uli było trzy. Wydawały mi się puste. Do dziś nie
wiem czemu to zrobiłam i do jednego zajrzałam. Do ust wsadziła ostatnie ciastko
Draże Maltikeks ,,Dr Gerard”, i zaczęłam mocować się z daszkiem, czy jak to się
nazywa. Nic nie drgnęło. Pomyślałam sobie, że nieźle przymocowane. Byłam nadal ciekawa
co jest, i czy w ogóle coś jest. Kobieca ciekawość. I się zaczęło. Co było
dalej, o tym w kolejnym poście. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz