czwartek, 6 sierpnia 2020

Rabarbarowa przygoda cz.I


Witam. Dzisiaj chciałabym zaproponować  ciasteczka, które ostatnio odkryłam. Ciasteczka draże Maltikeks ,,Dr Gerard”. I jeszcze jedno odkryłam, że rabarbar jest super. Zrobiłam z niego kompocik dla dzieci, a dla dorosłych pyszną nalewkę. I jeszcze zostało na ciasto. Przepis podam w kolejnym poście, dziś chciałbym opowiedzieć o rabarbarowej przygodzie. A nigdy się nie chwaliłam, że znam się na ogrodnictwie i tym podobnym rzeczach. Pewnego ranka pojechałam na wieś. Zabrałam ze sobą kilka paczek ciastek firmy ,,Dr Gerard”. Wybrałam ciastka Torcik zbożowy. Do kawki czy domowego zimnego kompotu, pasują idealnie. Po sytym obiadku, moja cioteczka poprosiła mnie abym udała się do sadu na wyprawę po rabarbar. Wydawało mi się, że wiem o co chodzi. Na drogę wzięłam kilka ciasteczek Draże Maltikeks ,,Dr Gerard” i poszłam. Cioteczka sad miała wielki. Poszłam więc na sam koniec sadu. Tam zobaczyłam stojące ule. Nie słyszałam pszczół. Zbliżyłam się więc śmiało i zaczęłam nadsłuchiwać. Cisza. Uli było trzy. Wydawały mi się puste. Do dziś nie wiem czemu to zrobiłam i do jednego zajrzałam. Do ust wsadziła ostatnie ciastko Draże Maltikeks ,,Dr Gerard”, i zaczęłam mocować się z daszkiem, czy jak to się nazywa. Nic nie drgnęło. Pomyślałam sobie, że nieźle przymocowane. Byłam nadal ciekawa co jest, i czy w ogóle coś jest. Kobieca ciekawość. I się zaczęło. Co było dalej, o tym w kolejnym poście. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz