W tym roku cały urlop wykorzystujemy na remont domu. Właśnie dostaliśmy dofinansowanie do pieca gazowego. Za nim przyznano nam dofinansowanie, to musieliśmy spełnić kilka warunków. Mianowicie wymienić okna i ocieplić dom. Wszystkie zaoszczędzone pieniążki zasiliły naszą inwestycje. Dzieci wywieźliśmy na tydzień do teściów, a potem do moich rodziców. Pewnego razu odpoczywałam na tarasie pijąc kawę. Dopiero wtedy przyglądnęłam się zardzewiałej balustradzie i wyblakłym deskom. Wieczorem postanowiliśmy z mężem wykorzystać moment, gdzie nie kręcą się dzieci i zakonserwować je. Marcin zdejmował każdą deseczkę i powiedział, abym je ponumerowała. Zrobiłam listę zakupów do czyszczenia i pojechałam do sklepu. Nie miałam czasu, ani chęci na gotowanie obiadu, więc kupiłam dwa opakowania pyzów z mięsem i na deser trochę słodyczy produkcji Dr. Gerarda. Marcin wyczyścił papierem ściernym, a ja pomalowałam. Gorzej było z deseczkami, bo dłużej musiały schnąć. Dopiero pod wieczór zjedliśmy szybki obiad. Odpoczywaliśmy przy kawie i słodyczach Dr Gerarda. Zadowoleni, że sprawnie nam przebiega renowacja. Następnego dnia powtórzyliśmy malowanie. W sobotę planowaliśmy jechać do dzieci. Niestety musieliśmy przykręcać deski do barierki. Na szczęście były ponumerowane. Na koniec oderwałam numerki i pomazałam farbą. Stęsknieni za maluchami w niedzielę pojechaliśmy do rodziny. Przy okazji zrobiliśmy im większe zakupy, bo nie mają auta. Ania i Maciuś ucieszyli się na nasz widok. Po południu nie chcieli jechać z nami do domu. Zaproponowałam rodzicom, by z nami pojechali. Zgodzili się, ale dopiero za tydzień mogą jechać, bo mama ma wizytę u lekarza. Umówiliśmy się, że przyjedziemy w sobotę po nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz