środa, 8 lutego 2017

ciąg dalszy nr.1 bal karnawałowy



Córka patrzyła na te przebrania zaskoczona, a ja nie wiedziałam co o tym myśleć. Czy jej się podobają lub gorzej jak się rozpłacze z rozczarowania. To napięcie trwało przez minutę. Jednak stroje podobały jej się. Ciocia zaproponowała, żeby wystąpiła na balu jako kowboj. O dziwo nie było sprzeciwu, tylko wesoły uśmiech na twarzy. Oczywiście jak siostra dobrze zauważyła będą poprawki dopasowujące na rozmiar dziecka. Na szczęście mam sprawną maszynę do szycia. Najwyższa pora ją uruchomić, bo już dawno z niej nie korzystałam. Sprawne rączki siostrzyczki szybko zrobiły odpowiednie  przeszycia. W zestawie kowboja była kamizelka, spodnie, czerwona chusta, śmieszny kapelusz, a co najważniejsze pas z przyczepioną bronią.  Patrząc na ten skład ubrania Małgosia zapytała czy może wziąć broń do szkoły?. Pod warunkiem, że nikogo nie zastrzelisz odpowiedziała ciocia na zadane pytanie. Małgosia zaczęła się śmiać z tego żartu, bo był to pistolet kupiony na odpuście. W końcu nadszedł upragniony bal. Moja siostra specjalnie została u nas parę dni, by wyprawić Małgosię. Przy okazji uszyła jej spódniczkę i sukienkę. Sama w tym celu kupiła materiał. Odprowadziłam mojego kowboja do szkoły.  Wychowawczyni zamiast upieczonego ciasta dałam ciasteczka produkcji Dr. Gerarda zwierzaki maślane, zwierzaki wielozbożowe oraz sok pomarańczowy w kartonie. Nie lubię piec dlatego wykorzystuje na różne okazje słodycze mojego ulubionego producenta. Po paru godzinach poszłyśmy z Marysią  do szkoły. Zastaliśmy Małgosię szalejącą na sali, a uśmiech nie schodził z twarzy. Jej radość udzieliła się nam. Wtedy siostra zaproponowała, abyśmy ze swoimi mężami wybrali się na bal karnawałowy organizowany przez jej gminę w remizie strażackiej.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz