Siostra zaproponowała, abyśmy poszły na bal karnawałowy do
remizy. Długo się nad tym zastanawiałam. Miałam tysiące wytłumaczeń, żeby nie
iść. Nasi mężowie chcieli pobawić się przy fajnej muzyce. Siostra Marysia także
nabrała wielkiej ochoty. Tylko ja byłam niezdecydowana. W końcu zapisaliśmy się
na imprezę. Marysia pomogła mi wybrać kreacje z szafy. Miałam niebieską
sukienkę i białą marynarkę, którą kupiłam rok wcześniej na wesele. Natomiast siostra
ubrała dawniejszą długą suknie w kolorze kremowym. Sporo schudła i wykorzystuje
swoje kreacje przed paru laty. Nasi mężczyźni wskoczyli w garnitury. Wprawdzie,
to miał być bal przebierańców lecz prawie wszystkie pary były w stroju galowym.
Na zebraniu ustalono, że jedzenie sami sobie przyniesiemy. Herbata i kawa
będzie w dużych termosach. Dzięki temu zapłaciliśmy tylko sto złotych za jedną parę.
Wcześniej ustaliliśmy co przyniesiemy sobie do zjedzenia. Ja przyniosłam sok
pomarańczowy w kartonie, wode mineralną, śledzie w śmietanie, chleb i smaczne
ciasteczka produkcji Dr. Gerarda Mafijne
Choco o smaku śmietankowo cytrynowym i czekoladowym. Wybrałam je, ponieważ są
wyśmienite zwłaszcza w połączeniu z filiżanką kawy. Dzień wcześniej z grupką
znajomych dekorowaliśmy sale. Stoły
podsunęliśmy pod okno i przykryliśmy białymi obrusami. W ten sposób było więcej
miejsca do tańczenia. Sale balową wystroiliśmy kolorowymi balonami. Wprawdzie
skromnie to wszystko wyglądało, ale najważniejsza jest dobra zabawa. W sobotę
wymodelowałam niesforne włosy suszarką, lekko podmalowałam twarz, włożyłam
sukienkę i pojechaliśmy z mężem na karnawał. Przy muzyce z
głośników wystrojone pary cudownie bawiły się. Do końca imprezy panowała wesoła atmosfera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz