środa, 8 lutego 2017

ciąg dalszy nr.2 bal karnałowy



Siostra zaproponowała, abyśmy poszły na bal karnawałowy do remizy. Długo się nad tym zastanawiałam. Miałam tysiące wytłumaczeń, żeby nie iść. Nasi mężowie chcieli pobawić się przy fajnej muzyce. Siostra Marysia także nabrała wielkiej ochoty. Tylko ja byłam niezdecydowana. W końcu zapisaliśmy się na imprezę. Marysia pomogła mi wybrać kreacje z szafy. Miałam niebieską sukienkę i białą marynarkę, którą kupiłam rok wcześniej na wesele. Natomiast siostra ubrała dawniejszą długą suknie w kolorze kremowym. Sporo schudła i wykorzystuje swoje kreacje przed paru laty. Nasi mężczyźni wskoczyli w garnitury. Wprawdzie, to miał być bal przebierańców lecz prawie wszystkie pary były w stroju galowym. Na zebraniu ustalono, że jedzenie sami sobie przyniesiemy. Herbata i kawa będzie w dużych termosach. Dzięki temu zapłaciliśmy tylko sto złotych za jedną parę. Wcześniej ustaliliśmy co przyniesiemy sobie do zjedzenia. Ja przyniosłam sok pomarańczowy w kartonie, wode mineralną, śledzie w śmietanie, chleb i smaczne ciasteczka produkcji Dr. Gerarda Mafijne Choco o smaku śmietankowo cytrynowym i czekoladowym. Wybrałam je, ponieważ są wyśmienite zwłaszcza w połączeniu z filiżanką kawy. Dzień wcześniej z grupką znajomych dekorowaliśmy sale.   Stoły podsunęliśmy pod okno i przykryliśmy białymi obrusami. W ten sposób było więcej miejsca do tańczenia. Sale balową wystroiliśmy kolorowymi balonami. Wprawdzie skromnie to wszystko wyglądało, ale najważniejsza jest dobra zabawa. W sobotę wymodelowałam niesforne włosy suszarką, lekko podmalowałam twarz, włożyłam sukienkę i pojechaliśmy z mężem na karnawał. Przy muzyce z głośników wystrojone pary cudownie bawiły się. Do końca  imprezy panowała wesoła atmosfera.        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz