środa, 8 lutego 2017

ferie zimowe z babcią



Zawsze wszystkie dzieci z niecierpliwością czekają na ferie zimowe. Moje maluchy Kasia lat siedem i Wiktor lat osiem nie mogły doczekać się na wyjazd do moich rodziców na wieś. W końcu zawieźliśmy dzieci na pięć dni. Prawie codziennie chodziły z dziadkiem do pobliskiego lasku. Dziadek opowiadał im o zwierzętach, drzewach i roślinach. Wiktorek zafascynowany jest przyrodą. Nawet pani od biologi zauważyła zainteresowanie w tej dziedzinie. Może częste przebywanie na łonie natury miało decydujący wpływ. Natomiast Kasia z przyjemnością słucha opowiadania dziadka, ale nie zadaje pytań. Przed przyjazdem dziadek wydobył stare wysłużone sanki. Nasmarował, by dobrze jeździły. Musieli w dwójkę zjeżdżać na nich, ale o dziwo nie było płaczu. Częste przebywanie na świeżym powietrzu korzystnie wpłynęło na ich nastrój. Byli wyjątkowo grzeczni i posłuszni. Babcia piekła, gotowała specjalnie dla wnucząt. Chcieli zostać jeszcze na drugi tydzień. Lecz ja nie chciałam nadużywać gościnności. W sobotę przyjechaliśmy do moich rodziców. Przywiozłam im słodycze Dr. Gerarda Mafijne Choco o smaku śmietankowo cytrynowym i czekoladowym. Często kupuje im różne słodycze tego producenta. Lubią pić kawę z dodatkiem smacznych łakoci. Babcia upiekła sernik z brzoskwiniami. Było, to ciasto ulubione moich dzieci. Natomiast ja częstowałam się ciasteczkami Dr. Gerarda. Z trudnością namówiliśmy maluchy do powrotu. Oczywiście nie obeszło się bez płaczu córki. Babcia ją tuliła, całowała. Pomogło dopiero jak powiedziała, że do nas przyjedzie na parę dni. Bardzo ucieszyłam się, ponieważ nie miałam pomysłu na zorganizowanie dzieciom pozostałych dni ferii. W niedzielę wieczorem z dziećmi i dobrą babcią wróciliśmy do domu.       

     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz