czwartek, 9 lutego 2017

„Dr Gerard na wyjazdówce w karnawale.”


W miniony weekend kolega zaprosił mnie do Poznania i jak tu nie skorzystać skoro jeszcze mamy karnawał! Miałem dwa dni do namysłu, ale co tu się zastanawiać? Życie jest zbyt krótkie, aby rezygnować z jakiejkolwiek chwili między ludźmi.

Na drugi dzień spakowałem się, a na trzeci dzień jechałem już na pociąg i w drogę! W poznaniu kolega odebrał mnie z dworca. Po drodze oznajmił, iż wstąpimy do galerii na większe zakupy, bo skoro zapowiedziało się kilka osób, to poważnie trzeba podejść do sprawy zakupów i w tej sytuacji mam wczuć się w role filmowej służącej „Marysi”.

No cóż! Zadanie to potraktowałem na ¾ serio, a na ¼ żartem. W markecie wzięliśmy wózek, gdyż zachodziła obawa, że koszyk może nie być wystarczająco pojemny. Zakupy rozpoczęliśmy od regałów ze słodyczami w szerokim tego słowa znaczeniu! Kolega miotał się wśród regałów i czym dalej w las, tym bardziej był zdezorientowany. Poprosiłem, aby szukał Logo Dr Gerard. Mieliśmy farta, ponieważ natrafiliśmy na świeżutką ekspozycję. Kolega wykazywał obawę do sytuacji jaka się działa tj. umieszczałem w wózku wyłącznie Słodycze Dr Gerarda, po kilkanaście opakowań takich ciastek jak: MAFIJNE CHOCO, PRYNCYTORCIK, WIT’AM w trzech smakach, ZWIERZAKI WILOZBOŻOWE  i MAŚLANE, a skoro impreza zakrapiana to jak najbardziej KRAKERSY CLASSIC, KRAKERSY KANAPKI PAPRYKOWE i KRAKERSY KANAPKI POMIDOROWE, które są wyśmienite na takie domówki.

Z resztą zakupów jakoś sobie poradził, gdyż miał wcześniej sporządzoną listę. W drodze z marketu zapytałem czy będzie to problem, jeśli na imprezie znalazłaby się jedna osoba więcej, gdyż w poznaniu gościnnie przebywała koleżanka i przyjaciółka w jednym i akurat jest okazja, by się spotkać. Kolega stwierdził, iż przy tej ilości zakupów jakie zrobiliśmy, to nie będzie żadnego problemu, a im nas więcej, tym weselej. Goście dopisali w stu procentach, a nawet każdy przyniósł swój wkład do imprezy. Kolega miał obawy związane z Dr Gerardem, a okazało się, iż dwie osoby przyniosły desery przygotowane z przepisów na Deserotece Dr Gerarda. Wszyscy bawili się prawie do samego rana, a Dr Gerard królował nad wszystkim co było na stole.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz