Koncert.
W miniony weekend byłam na XII Międzynarodowym Forum Pianistycznym „Bieszczady Bez Granic”. Gośćmi
był, między innymi, Lviv Chamber Orchestra – Akademia Muzyczna Europa. Wykonawcy
z
Polski, Ukrainy, Wietnamu, Rosji i Litwy zaprezentowali nam utwory
takich mistrzów jak Bach, Bortniansty, Mozart, Chopin, Skoryk, Vilensky, czy
Schnittke. Pierwsza część koncertu była wspaniała. Młodzi utalentowani artyści
grali z ogromną pasją. Czuło się tę specyficzną więź między muzykami a publicznością. Fantastyczny relaks dla duszy
i ciała. Natomiast druga część koncertu była
dużym zaskoczeniem dla publiczności. Wykonane trzy utwory
ekstrawaganckie na dwa fortepiany i orkiestrę zburzyły ten podniosły nastrój. Jazz
w połączeniu z muzyką klasyczną nie przypadł mi do gustu. Zdecydowanie wolę
klasyczne wykonanie utworów z muzyki poważnej. Miłośnicy jazzu pewnie są innego
zdania. Mnie jednak ten gatunek muzyczny nie kręci. Rozczarowana tak pięknie
zapowiadającym się wieczorem postanowiłam zagłuszyć chandrę słodkim deserem. W
tym celu weszłam do jednego z mijanych właśnie
sklepów i kupiłam pryncytorcik, witam ciastka na dzień dobry z firmy Dr Gerard. Na początek
wystarczy. Teraz muszę trochę pomyśleć
jaki przysmak przygotować dla
siebie i Filipa po powrocie do domu. Myślę, że odpowiednie będzie
semifredo czekoladowo –
śmietankowe z pryncytorcikiem.
Pamiętałam, że przepis na to cudo znajduje się na stronie deseroteki Dr
Gerarda. Do koszyka dorzuciłam kilka innych produktów. Z doświadczenia wiem, że
łatwość przygotowania deserów jest ogromnym plusem wszystkich przepisów na tej
stronie. Sama myśl o czekającym mnie deserze poprawiła znacznie mój nastrój.
Zapach czekolady i wanilii uspakaja mnie. Zadowolona z podjętej decyzji
spacerkiem wróciłam do domu. Semifredo okazało się strzałem w dziesiątkę.
Zachęcam, spróbujcie sami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz