Słoneczny poranek
Zapowiadał się piękny słoneczny, ale mroźny dzień, więc po
zjedzeniu śniadania zgodnie z zapowiedzią jak uzgodniliśmy zabrałem, Bartka
naszego czworonożnego pupila i wyruszyliśmy na spacer do lasu zmarznięty śnieg
skrzypiał pod butami bobik spuszczony ze smyczy hasał po zaspach i zaroślach to
wszystko wprawiało nas w dobry nastrój, zaśnieżone zmarznięte drzewa pokazywały
piękne obrazy na podłożu białego puchu. Tuż obok naszej ścieżki nadjechały
sanie zaprzężone w dwa siwe konie z dzwoniącymi dzwoneczkami u boków uprzęży a
w saniach zmarznięty woźnica wołający, że morze nas zabrać podziękowaliśmy
kierując się w stronę ujścia rzeczki gdzie gromadziły się zgłodniałe dzikie
kaczki. Na nasz widok nieco się spłoszyły, Bartek bez zastanowienia odsunął
swój plecaczek i wyjął paczkię zwierzaków maślanych, aby ich poczęstować
pływające ciastka szybko znikały zjadane przez zgłodniałe kaczki ja wyjąłem
kolejną paczkie zwierzaków zbożowych z firmy Dr Gerard, którymi nie pogardziły
wywiązała się wspaniała zabawa nawet bobik stojący na smycz, aby nie płoszył
kaczek domagał się ciastek od Dr Gerarda. Kiedy pozbyliśmy się tych słodkich
zapasów czas było wracać do domu, kaczątka widząc, że odchodzimy pokwikiwały
chcąc nam podziękować za te łakocie, Bartek z humorem odkrzyknął, aby się nie
martwiły niedługo was odwiedzimy?. Obiad po takiej wędrówce smakował
wyśmienicie żona tylko zadawała pytania, deser, który Kasia zrobiła z przepisu
ze strony internetowej deser teka Dr Gerarda dopełnił resztę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz