piątek, 10 lutego 2017

Słoneczny poranek


Słoneczny poranek

 

Zapowiadał się piękny słoneczny, ale mroźny dzień, więc po zjedzeniu śniadania zgodnie z zapowiedzią jak uzgodniliśmy zabrałem, Bartka naszego czworonożnego pupila i wyruszyliśmy na spacer do lasu zmarznięty śnieg skrzypiał pod butami bobik spuszczony ze smyczy hasał po zaspach i zaroślach to wszystko wprawiało nas w dobry nastrój, zaśnieżone zmarznięte drzewa pokazywały piękne obrazy na podłożu białego puchu. Tuż obok naszej ścieżki nadjechały sanie zaprzężone w dwa siwe konie z dzwoniącymi dzwoneczkami u boków uprzęży a w saniach zmarznięty woźnica wołający, że morze nas zabrać podziękowaliśmy kierując się w stronę ujścia rzeczki gdzie gromadziły się zgłodniałe dzikie kaczki. Na nasz widok nieco się spłoszyły, Bartek bez zastanowienia odsunął swój plecaczek i wyjął paczkię zwierzaków maślanych, aby ich poczęstować pływające ciastka szybko znikały zjadane przez zgłodniałe kaczki ja wyjąłem kolejną paczkie zwierzaków zbożowych z firmy Dr Gerard, którymi nie pogardziły wywiązała się wspaniała zabawa nawet bobik stojący na smycz, aby nie płoszył kaczek domagał się ciastek od Dr Gerarda. Kiedy pozbyliśmy się tych słodkich zapasów czas było wracać do domu, kaczątka widząc, że odchodzimy pokwikiwały chcąc nam podziękować za te łakocie, Bartek z humorem odkrzyknął, aby się nie martwiły niedługo was odwiedzimy?. Obiad po takiej wędrówce smakował wyśmienicie żona tylko zadawała pytania, deser, który Kasia zrobiła z przepisu ze strony internetowej deser teka Dr Gerarda dopełnił resztę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz