Cześć
zbliża się połowa listopada. Jest szara jesień. Chłodne dni dają do zrozumienia,
że trzeba pozamykać jedne sprawy a inne muszą zmienić miejsce. Tomek zakończył
rundę jesienną ligi Młodzika. Dodam, że na drugim miejscu w swojej grupie. Teraz
zostały im treningi i czekanie na zajęcia halowe. Tosia od wczoraj ćwiczy na Sali
gimnastycznej. Po tygodniu przerwy spowodowanej chorobą wróciliśmy na zajęcia. Byłem
w szoku, jakie jest zainteresowanie. Uczestniczyło dwudziestu małych piłkarzy. Tradycyjnie
wziąłem słodycze „dr Gerard” na po treningu, ale zabrakło mi dla wszystkich. Muszę
brać więcej lub nie brać wcale. Na wycieczki rowerowe wyruszam w rękawiczkach i
czapce na uszy. Mimo tego nie zrezygnuję z czynnego odpoczynku na świeżym
powietrzu. Okazało się, że nawet ludzie kochający sporty ekstremalne kończą
sezon. Myślałem, że są niezniszczalni, jednak nie. W tą sobotę gramy koncert na
imprezie dla spadochroniarzy i motocyklistów. Organizatorzy zapewniają
pieczonego dzika a mój zespół dobrą rockową muzykę Na żywo!!! Dla mnie to
odskocznia od codzienności. W domu zostanie żona i dzieci a ja z ekipą ruszymy
ponad sto kilometrów na „Joba”. Na samą myśl, chce mi się żyć. Gęba się cieszy
a krew w żyłach płynie w rytm riffów gitarowych. Budzi się we mnie ZWIERZ!!! Zabiorę ze sobą
ciastka Jungle – nowy produkt „dr Gerard”, aby nie zabrakło mi słodyczy w
kontaktach z innymi scenicznymi bestiami.
Pozdrawiam serdecznie L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz