Witam.
Dziś przypomniała mi się taka historia z mojego życia. Było lato .Moje dzieci
postanowiły zaprosić swoje koleżanki i
kolegów, do naszego domu. Zgodziłam się, chociaż wiedziałam, że będzie to
ciężki dzień. Postawiłam jednak warunek, mają posprzątać dokładnie swój pokój. Miałam nadzieję, że w ten dzień
będzie ładna pogoda i wszyscy uczestnicy tego spotkania, będą bawić się na
podwórku. A jest tam co robić. Zaproszone dzieciaczki miały przyjść na
godzinę dwunastą, więc od rana moje
pociechy miały sprzątać swój pokój. Kiedy weszłam do pomieszczenia dzieci , złapałam się za głowę. Wszystko było
porozrzucane, jeden wielki kogel-mogel. Poprosiłam żeby zajęli się porządkami
,chwilę trwała nasza dyskusja. W końcu dzieci zabrały się do sprzątania, a ja
miałam pomyśleć o jakimś poczęstunku dla ich gości. Pojechałam do sklepu.
Wpadałam na pomysł, że kupię kilka rodzaje kruchych ciasteczek z mojej
ulubionej firmy ,,Dr Gerard’’. Kupiłam ciasteczka nadziewane czekoladą, draże
oraz baton Pryncypałki Mini i ciastka Mafijne Cytrynowe. Miałam nadzieję, że
to będzie im smakowało, i nie myliłam się. Zakupiłam jeszcze kilka soków,
kubeczki słomki. Po powrocie do domu przygotowałam stół dla dzieci ze
smakołykami. Pogoda była piękna. O dwunastej pojawili się piersi goście,
uśmiechnięci, ze swoimi ulubionymi zabawkami i małymi prezentami dla moich
dzieci. Spotkanie zaczęło się od
konsumpcji smacznych ciasteczek. Widząc jak one znikają, zadzwoniłam do męża,
żeby na wszelki wypadek jeszcze kupił jakieś słodycze i owocowe lody. Poprzedniego
dnia wystawiliśmy z mężem basen i napełniliśmy go wodą, okazało się że to był
doskonały pomysł. Dzieciaczki miały wielką radochę. Pluskały się i zajadały słodyczami ,, Dr Gerard’’. Dzień zakończył się bardzo późno, miło go
wspominam. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz