Odwiedziny Artura
Witam
wszystkich bardzo serdecznie
na moim blogu. Pewnego dnia a właściwie to już wieczorem rozległ
się dzwonek otwieram a to mój wnuk Artur mnie
odwiedził. Zaczęliśmy rozmawiać więc zaraz go poczęstowałem
czekoladkami
i rurkami z kremem
z firmy Dr. Gerard. Tak żeśmy się rozgadali więc spytałem się
jak minęły wakacje a Artur do mnie dziadek te wakacje minęły jak
z bicza trzasnął. Za każdym razem, kiedy zaczynam korzystać z
nich w pełni, one się kończą. Na szczęście pozostały mi
wspaniałe wspomnienia opowiadał Artur.
Gdy pewnego dnia, gdzieś
pod koniec lipca, wybrałem się z kolegami na krótką wycieczkę
rowerową. Słońce prażyło niemiłosiernie, a wiatr smagał nasze
twarze. Nie zraziło nas to jednak. Pedałowaliśmy w równym tempie
mijając domy, drzewa, a później lasy i łąki. Cały czas
jechaliśmy przed siebie. Nie mieliśmy żadnego konkretnego celu
poza niezapomnianą przygodą. Po ponad godzinie postanowiliśmy
przystanąć na chwilę. Znaleźliśmy się w miejscu, którego żaden
z nas nie znał. Był to jakiś stary budynek z wyłamanymi drzwiami
i powybijanymi szybami. Po krótkim namyśle postanowiliśmy, że
wejdziemy do środka. Wewnątrz domu było brudne,
nadgniłe
meble pokryły się kurzem a stare tapety zwisały odklejone do
połowy. Baliśmy się wejść po drewnianych schodach na pierwsze
piętro w obawie, że stopnie się pod nami załamią. Czuliśmy
wspaniały dreszczyk emocji.
Zwiedzanie tej ruiny było jedną z
najlepszych przygód tych wakacji. Mam nadzieję, że w przyszłym
roku znowu uda nam się odnaleźć jakieś zapomniane miejsce. Po
tych opowieściach przez Artura on kończąc tą wizytę zaczął
zbierać się do wyjścia więc sięgałem do szafki i dałem mu do
domu słone
przekąski, markizy, rurki z kremem
Dr Gerard.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz