poniedziałek, 8 października 2018

Odwiedziny Artura


Witam wszystkich bardzo serdecznie na moim blogu. Pewnego dnia a właściwie to już wieczorem rozległ się dzwonek otwieram a to mój wnuk Artur   mnie odwiedził. Zaczęliśmy rozmawiać więc zaraz go poczęstowałem czekoladkami i rurkami z kremem z firmy Dr. Gerard. Tak żeśmy się rozgadali więc spytałem się jak minęły wakacje a Artur do mnie dziadek te wakacje minęły jak z bicza trzasnął. Za każdym razem, kiedy zaczynam korzystać z nich w pełni, one się kończą. Na szczęście pozostały mi wspaniałe wspomnienia opowiadał Artur.
Gdy pewnego dnia, gdzieś pod koniec lipca, wybrałem się z kolegami na krótką wycieczkę rowerową. Słońce prażyło niemiłosiernie, a wiatr smagał nasze twarze. Nie zraziło nas to jednak. Pedałowaliśmy w równym tempie mijając domy, drzewa, a później lasy i łąki. Cały czas jechaliśmy przed siebie. Nie mieliśmy żadnego konkretnego celu poza niezapomnianą przygodą. Po ponad godzinie postanowiliśmy przystanąć na chwilę. Znaleźliśmy się w miejscu, którego żaden z nas nie znał. Był to jakiś stary budynek z wyłamanymi drzwiami i powybijanymi szybami. Po krótkim namyśle postanowiliśmy, że wejdziemy do środka. Wewnątrz domu było brudn
e, nadgniłe meble pokryły się kurzem a stare tapety zwisały odklejone do połowy. Baliśmy się wejść po drewnianych schodach na pierwsze piętro w obawie, że stopnie się pod nami załamią. Czuliśmy wspaniały dreszczyk emocji.
Zwiedzanie tej ruiny było jedną z najlepszych przygód tych wakacji. Mam nadzieję, że w przyszłym roku znowu uda nam się odnaleźć jakieś zapomniane miejsce. Po tych opowieściach przez Artura on kończąc tą wizytę zaczął zbierać się do wyjścia więc sięgałem do szafki i dałem mu do domu
słone przekąski, markizy, rurki z kremem Dr Gerard.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz