Pochylona nad swoją pracą Anka
zerka raz po raz przez okno na bawiącą się bratanicę Zuzę. Dziewczynka z
nieskrywaną radością szaleje wśród barw jesieni. Energicznie podrzuca
szeleszczące listowie do góry, które powoli opada balansując na lekkich
podmuchach wiaterku, układając się na koniec wciąż w ten sam jesienny kobierzec.
Anka uśmiecha się leciutko i przenosi swój wzrok na linię horyzontu, gdzie w
gęstych oparach mgły skrywa się przycupnąwszy tuż przy ziemi zapomniany łan
kukurydzy. To tam wije się ścieżka, na której kobieta wypatruje chociażby
odrobiny ruchu. Na próżno! Ola i Marta nie pojawiają się mimo pragnienia by je
zobaczyć, usłyszeć… Tęsknota jest męcząca i trudna do zniesienia. Anka ma
nadzieję, iż to dojmujące uczucie wyciszy się i zblednie niczym ten łan
kukurydzy na horyzoncie, spowity oparami – niewidoczny dla oka, lecz dla
świadomości wciąż obecny, chociaż już niezbyt oczywisty. Tęsknota jak każde
uczucie z upływem czasu zdewaluuje, zmaleje. Wśród biegu zdarzeń straci swą
siłę i znaczenie, chociaż w głębi duszy pozostanie przyczajona i gotowa o sobie
przypomnieć gdy nadejdzie chwila, która ją przywoła na plan pierwszy. Anka już
stara się nie myśleć. Pochłania ją praca – praca w kuchni. Jej ręce wciąż na
nowo z wielkim zaangażowaniem i dokładnością wytwarzają prawdziwe rarytasy. Raz
są to dania mięsne, to znów warzywne. Innym razem są to słone przekąski. Teraz
czas na słodycze. Z pomocą marki Dr Gerard powstaje ulubiona kompozycja
czekoladek, rurek z kremem i markizów. To wszystko dla Zuzy, która za chwilę
przybiegnie z podwórza po nową porcję energii od Dr Gerarda. Delektując się
czekoladką lub pyszną markizą dziewczynka zapełni kuchnię swą naturalną
dziecięcą radością. Jej uśmiech to prawdziwe antidotum na jesienne smutki oraz zamyślenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz