poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Coś słodkiego na upadek cz. I


Witam. Pojechałam do koleżanki na wieś. Koleżanka pracowała jak mróweczka. Postanowiłam jej pomóc. Jednak koleżanka stanowczo odmówiła. Usiadła ze mną w kuchni, i powiedziała, że ma dla mnie inne zajęcie, niż podcinanie drzewek. Poczęstowała mnie słodyczami ,,Dr Gerard”. Ciastka Draże oraz ciastka Filusie czekoladowe, były pyszne, i nie mogłam się od nich oderwać. Wracając do zadania, które miałam wykonać, to było…prasowanie sterty rzeczy. O rany, a ja tego nie lubię. Obiecałam jednak, że to zrobię. Zabrałam się do prasowana. Jeden obrus, drugi, i ciasteczko Filusia czekoladowego ,, Dr  Gerard”. Wspomaganie musiało być. A słodycze ,,Dr Gerard”, są do tego najlepsze. Sterta rzeczy nie zmniejszała się. Zastawiałam się głośno, po co ona to wszystko prała i to wszystko na raz ?. Potem, koleżanka powiedziała mi, że po zimie w szafie wszystko nie fajnie pachniało. Po dwóch godzinach prasowania, i zjedzeniu stosu ciastek CCC, poszłam do koleżanki z propozycją. Powiedziałam jej, że nie widzę sensu prasowania tego wszystkiego teraz. Można przecież prasować te rzeczy w razie potrzeby. Ubrania w ciasnej szafie, i tak się pogną. Koleżanka po namyśle, stwierdziła, że mam rację. Ucieszyłam się. Poukładałam rzeczy do szafy, i włożyłam miedzy ubrania kostki zapachowe. Następnie, poszłam na podwórze, zobaczyć, co ona tam robi. Koleżanka przycinała drzewa owocowe.. Co było dalej opiszę Wam w kolejnym, poście. A działo się i to nie mało. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz