Witam
gorąco. Weekend się skończył, a ja jeszcze imprezuję. Od soboty obchodzę Mamusi
imieniny. Dzisiaj już byłem na drugim śniadaniu imieninowym. Kawka, ciasto i
mięso smażone oraz bigos. Odbiorę Tosię z przedszkola i znów idziemy do Babci. Co
mam zrobić? Skoro chcą nas ugościć? W sobotę poszliśmy z Sernikiem na zimno z
biszkoptami „dr Gerard”. Tak jak przypuszczałem, to był dobry wybór. Kilka osób
pytało o przepis. Odsyłałem ich do działu Deseroteka na stronie www.drgerard.eu. Wczoraj byliśmy na komunii
bratanicy. Znów jedzenia i słodyczy było mnóstwo. Dzisiaj miałem już dość ciast
z kremem, tortów czy sernika pieczonego. Miałem ochotę na kruche herbatniki lub
„Zwierzaki maślane”. Na te drugie nie załapałem się, gdyż będące maluchy nie
dopuściły mnie do talerza. Jak mogłem kłócić się z trzylatką? Ona ma zawsze
rację. Kocham takie wygadane pociechy.
Wracając
o przyjęcia komunijnego, było pięknie. Pogoda dopisała, dzieci ubrane w białe
szatki, rodzice wystrojeni. Nie wiem, kto bardziej się stroił, Mamy czy
Tatusiowie? Sam wskoczyłem w garnitur a pod szyją wylądowała mi mucha. Po uroczystości
w Kościele pojechaliśmy na ogrody działkowe, gdzie była wynajęta sala. A tam na
stołach już czekało jedzenie. Potem kawa, tort i słodycze. Dla najmłodszych
szkrabów były czekoladki Pasja. Trudno nam było wysiedzieć za stołami. Organizatorzy
zatrudnili Animatora, który umilał czas dzieciom. Rodzice również świetnie się
bawili, gdy puszczali ogromne bańki mydlane. Od czasu do czasu siadaliśmy do
stołów, by coś przekąsić. Na osobnym stole stały owoce, truskawki, arbuzy,
winogrona i kiwi. To był kącik dla dzieci. Jednak one tylko wpadały, dobiegały
i chwytały kawałek i uciekały na ogród. Było tak pięknie, że nie mieliśmy siły
zatrzymywać ich przy stołach. Bawiły się na świeżym powietrzu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz