poniedziałek, 15 maja 2017

Imprezowy weekend.

            Witam gorąco. Weekend się skończył, a ja jeszcze imprezuję. Od soboty obchodzę Mamusi imieniny. Dzisiaj już byłem na drugim śniadaniu imieninowym. Kawka, ciasto i mięso smażone oraz bigos. Odbiorę Tosię z przedszkola i znów idziemy do Babci. Co mam zrobić? Skoro chcą nas ugościć? W sobotę poszliśmy z Sernikiem na zimno z biszkoptami „dr Gerard”. Tak jak przypuszczałem, to był dobry wybór. Kilka osób pytało o przepis. Odsyłałem ich do działu Deseroteka na stronie www.drgerard.eu. Wczoraj byliśmy na komunii bratanicy. Znów jedzenia i słodyczy było mnóstwo. Dzisiaj miałem już dość ciast z kremem, tortów czy sernika pieczonego. Miałem ochotę na kruche herbatniki lub „Zwierzaki maślane”. Na te drugie nie załapałem się, gdyż będące maluchy nie dopuściły mnie do talerza. Jak mogłem kłócić się z trzylatką? Ona ma zawsze rację. Kocham takie wygadane pociechy.

            Wracając o przyjęcia komunijnego, było pięknie. Pogoda dopisała, dzieci ubrane w białe szatki, rodzice wystrojeni. Nie wiem, kto bardziej się stroił, Mamy czy Tatusiowie? Sam wskoczyłem w garnitur a pod szyją wylądowała mi mucha. Po uroczystości w Kościele pojechaliśmy na ogrody działkowe, gdzie była wynajęta sala. A tam na stołach już czekało jedzenie. Potem kawa, tort i słodycze. Dla najmłodszych szkrabów były czekoladki Pasja. Trudno nam było wysiedzieć za stołami. Organizatorzy zatrudnili Animatora, który umilał czas dzieciom. Rodzice również świetnie się bawili, gdy puszczali ogromne bańki mydlane. Od czasu do czasu siadaliśmy do stołów, by coś przekąsić. Na osobnym stole stały owoce, truskawki, arbuzy, winogrona i kiwi. To był kącik dla dzieci. Jednak one tylko wpadały, dobiegały i chwytały kawałek i uciekały na ogród. Było tak pięknie, że nie mieliśmy siły zatrzymywać ich przy stołach. Bawiły się na świeżym powietrzu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz