niedziela, 14 maja 2017

klasowa wycieczka

Na początku maja córka Marysia pojechała na trzy dniową wycieczkę szkolną. Wszystkie drugie klasy gimnazjum korzystały z wycieczki. Parę osób nie pojechało ze względów finansowych. W kąńcu jechało 72 osoby z opiekunami. Wyjazd ten zaplanowany był trzy miesiące wcześniej. Pani dała dzieciom kartkę z najpotrzebniejszymi rzeczami. Pomagałam córce w pakowaniu, bo wiem lepiej jakie ubrania pasują na zmienną pogodę. Marysia sprzeciwiała się mojemu zdaniu. Wielokrotnie musiałam iść na kompromis. Młodzież z gimnazjum nie są już dziećmi, ale dopiero dorastają do młodzieży. To jest najgorszy okres buntu. Więc uzbrajam się w cierpliwość i spokojnie tłumaczę wszystkie problemy. W końcu po dokładnym spakowaniu Marysia przypomina sobie o ulubionych ciasteczkach Dr. Gerarda Witam Ciastka na dzień dobry i kruche herbatniki. Te smaczne ciasteczka nie są w czekoladzie dlatego nadają się na podróż. Jedną paczkę schowała sobie do torby, a drugą paczkę do podręcznego plecaka razem z kanapkami. W środę rano zawiozłam Marysię koło szkoły. Tam już czekały rodzice ze swoimi pociechami na autokar. Przyjechał piętrowy autobus z pół godzinnym opóźnieniem z powodu wypadku na drodze. Ulica była zamknięta i kierowano pojazdy drogą objazdową. Większość dzieci nie jechała jeszcze takim pojazdem. Moja Marysia po włożeniu torby do bagażnika pobiegła na piętro wraz ze swoimi przyjaciółkami. Pomachała mi ze swojego siedzenia. Ja poczekałam jak autokar pojedzie. Sprawnie wychowawcy policzyli swoich podopiecznych i za parę minut wyruszyli zwiedzać Kraków. Wracając do domu wstąpiłam do sklepu po drobne zakupy.      

        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz